|
Dot.: Mamusie styczniowo-lutowe 2010 cz. IV Wielkie Zimowe Rozpakowywanie
jakiś nie miałam weny do pisania , nerwy miałam na męża
na początku malowanie odłożył na jutro albo na piątek i jeszcze nawrzeszczał na mnie że mu buczę o remontach jak ma ważniejsze sprawy na głowie bo kompresor sie spalił ( a o tym to mi nie powiedział ) no to zrobiłam mu haje i się nie odzywałam
on gdzieś pojechał , przyjechał z czekoladkami na przeprosiny
przyszła teściowa i zrobiła porządek i teraz mąż maluje a teściowa muje zaraz po nim
i znowu mam nerwy że mamusię słucha a ja sie muszę dwa dni prosić i jeszcze bez rezultatu
Kamyczku dobrze że w domciu jesteście
muszę was nadrobić
|