2009-12-24, 12:47
|
#7
|
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-10
Wiadomości: 491
|
Dot.: stracona przyjaźń
Witam Wiesz może ta przyjaźń nie była tak cenna dla niej jak dla Ciebie ? To moja pierwsza sugestia. Druga to być może to, że ona jest tym typem, że gdy znajdzie już swoją połówkę niczego więcej do szczęścia nie potrzebuje ? (Osobiście nie trawię takich ludzi, największa głupota świata). A może to ten facet wywiera na niej taki wpływ ? Wiesz na przyjaźń się długo pracuję, ale sytuacja w jakiej Cię wtedy postawiła nie była fer. Poza tym jak można kogoś zaprosić na wesele dzień przed ? Mogłabym tu wiele napisać, ale nie to jest głównym tematem watku.. Ja sama mam jedną jedyną przyjaciółkę, przy okazji jest moją siostrą cioteczną, ale to że się przyjaźnimy jest naszym świadomym wyborem, który zaczął się z okresem dorastania... wiele razem przeżyłyśmy i nadal przeżywamy. Ona może napisac do mnie w nocy a ja zawsze odpiszę (też nie mieszkamy w jedynym mieście, ale dzieli nas tylko 30 km). Wystarczy jeden sms, a ja rzucam wszystko i wchodzę na gg aby posłuchac jej żali... Niejedenokrotnie już u mnie nocowała w sobote gdzie ja miałam zaplanowaną randkę z kimś innym, ale odwoływałam ją lub zabierałam ją ze sobą. Bo przyjaciółkę ma się zawszę, a facet może Cię olać. Oczywiście jak zaczynasz być z kimś na poważnie masz mniej czasu dla przyjaciela, ale jeśli ktoś zrywa zupełnie kontakt tzn. że nie traktował Cię serio... A i według mnie Ty raczej nic złego nie zrobiłaś, przynajniej tak wynika z tego co napisałaś.
---------- Dopisano o 12:47 ---------- Poprzedni post napisano o 12:42 ----------
Cytat:
Napisane przez Sondrina
W porzadku takie zachowanie nie jest, ale jest nagminne, jest wiele kobiet, które w imię miłości rezygnują ze wszystkiego. W ogóle zrywają dawne znajomości, dla przyjaciół nie mają czasu, z hobby też rezygnują, nawet rezygnuja ze studiów, a potem jest lament, bo misio dłużej pracuje i nie ma taka co z wolnym czasem zrobić, bo w ogóle nie pracuje, nie ma przyjaciół, studiów, żadnych ambicji...
|
Dokładnie to jest jakaś żenada wrr... ale to działa w dwie strony bywają też tacy faceci... sama mam takiego kolegę. Już kilka miechów sie nie odzywa, bo ma swoja ukochaną, a wcześniej co tydzień były spotkania, piwka itp. teraz go nie ma... jak znam życie odezwie się do mnie gdy się rozstaną, bywało już tak nieraz. Żałosne ;/
|
|
|