2010-01-08, 14:18
|
#11
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 10
|
Dot.: być czy nie być z kobietą...oto me pytanie
Cytat:
Napisane przez emer
Ty oczekujesz od niej ogromnej zmiany, a sam, mimo że zdajesz sobie sprawę czego jej trzeba, nie jesteś w stanie się trochę "poświęcić" (choć moim zdaniem powiedzenie komuś, że zrobił pyszne danie, zwłaszcza, że faktycznie bardzo nam smakuje, jest banalnie proste i nie wymaga jakiegoś szczególnego poświecenia - byłoby to wbrew nam, gdyby nam nie smakowało).
|
nie do końca się zgodzę. Staram się wykonywać różne gesty, a to był zwykły (może zły) przykład. Staram się, ale muszę to bardzo kontrolować, co już samo w sobie jest trudne.
Może zaczyna mi brakować sił do bycia z trudną osobą. Może znam złe przykłady z otoczenia, gdzie związek rozpadał się gdy pojawiły się dzieci lub po np. 30 latach małżeństwa. Wtedy decyzja jest jeszcze trudniejsza, a i kobieta w o wiele gorszej sytuacji. Bardziej uzależniona. Taki niestety mamy model społeczeństwa. A teraz może jest ostatni sygnał.
Z jednej strony nie widzę wyjścia, a z drugiej chciałbym aby się udało. Tylko, że od lat jest równia pochyła, a pomysłów już brakuje. Bo próby i owszem były. Może wina leży po mojej stronie. Może wziąłem na siebie zbyt duże zadanie wiążąc się z osobą z problemami. Wiedziałem o nich, ale uczucie wszystko przytłumiło. Teraz przychodzi starcie z problemami życia codziennego. Związek z latami ma inną postać (nie oszukujmy się! Tylko osoby zmieniające partnera podtrzymują wysoki poziom chemii, ale dla mnie to przejaw niedojrzałości do trwałego związku). W niej wzrasta frustracja, i we mnie wzrasta. Uczucie jeszcze jest po obu stronach, ale słabnie. jestem dość silną osobowością, która potrafi przeprowadzić chłodną analizę rzeczywistości.
Czy się boję samotności? Nie. Niczego się tak nie boję jak tego, czy ona sobie poradzi, bo naprawdę pragnąłbym jej szczęścia. Nam mogłoby nie wyjść, ale to nie znaczy że indywidualnie ktoś z nas jest zły. Może po prostu zbyt późno obudziliśmy się z zauroczenia. Mamy inną wizję świata w wielu kwestiach, ale gdyby nie te wykończające kłótnie to pewnie znaleźlibyśmy (a może nawet znajdujemy) złoty środek.
---------- Dopisano o 15:14 ---------- Poprzedni post napisano o 15:10 ----------
Cytat:
Napisane przez nicka01
Najłatwiej by było powiedzieć jej o tym
|
powiedzieć?
Ależ my o tym rozmawialiśmy tyle razy, padało tyle argumentów,a ciągle kręcimy się w kółko. Jest dobrze jakiś czas , oboje goimy rany, snujemy plany...aż przychodzi te kilka dni i wtedy wszytko obraca się o 180 stopni. I to wykańcza nas oboje o czym też rozmawialiśmy
---------- Dopisano o 15:18 ---------- Poprzedni post napisano o 15:14 ----------
Cytat:
Napisane przez nicka01
Najłatwiej by było powiedzieć jej o tym
|
powiedzieć?
Ależ my o tym rozmawialiśmy tyle razy, padało tyle argumentów,a ciągle kręcimy się w kółko. Jest dobrze jakiś czas , oboje goimy rany, snujemy plany...aż przychodzi te kilka dni i wtedy wszytko obraca się o 180 stopni. I to wykańcza nas oboje o czym też rozmawialiśmy
|
|
|