Zadomowienie
Zarejestrowany: 2006-09
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 610
|
Dot.: Picie alkoholu
Cytat:
Napisane przez plameczka
Hej dziewczyny. Denerwuje mnie to, ze na imprezach najwazniejsze jest to, by najwiecej wypic. Nie mam 14 lat, a do tej pory jak gdzies wyjde, chce spotkac sie ze znajomymi, by pogadac, poszalec, odwalic cos smiesznego, a nie chce przy tym pic, to mimo, ze grzecznie, lecz kategorycznie odmawiam, to ludzie mnie nieustannie namawiaja. Pomijam fakt, ze potem te spotkania to jedno wielkie picie. Ja wtedy automatycznie jestem postrzegana jako taka, ktore nie potrafi sie wyluzowac. A czy do tego koniecznie potrzebny jest alkohol? Co o tym sadzicie? Jak odmawiacie skutecznie i nie jestescie postrzegane jako dziwaki? Ostatnio bylam na lekach, a znajomi mowili, ze nic mi przeciez nie bedzie. Sama wiem lepiej, ze taka mieszanka to zabojstwo dla mojego zoladka. 
|
Ile masz lat? Ja sobie szalałam z piciem tak do 18 mniej więcej, potem żołądek zmniejszył tolerancję i jak więcej wypiję, po prostu źle się czuję. Jeszcze w LO wszystkich to dziwiło, na początku studiów też słyszałam (ale już tylko od niektórych osób) "no co ty, ze mną się nie napijesz?" (a widzę kolesia 1 raz w życiu, bo to spotkanie integracyjne ). Ale w ciągu 3-4 miesięcy wszyscy przywykli, i to do tego stopnia, że ostatnio, jak załatwiłam coś tam dla kolegi z roku, to powiedział "Masz u mnie piwko. A nie... Ty nie pijesz. No to colę ". Także na szczęście ludzie w większości wyrastają z tego namawiania.
Cytat:
Napisane przez rapifen
Ja to szanuję ale mimo wszystko jako gospodarz imprezy czuję się urażona gdy ktoś odmawia np kieliszka szampana na moją cześć np z okazji urodzin. Jest samochodem, no rozumiem - jasne, ale ludzie którzy mówią nie bo nie - to po co w ogóle przychodzą na takie imprezy?
Rozumiem, zasady. No ale bez przesady, urodzinowa impreza a ktoś jest tak przekorny że och ach ajeja. Na przykład nie pijącemu alkoholikowi oczywiście nie zaproponuję alkoholu, ale niektórzy mogli by ten durny kieliszek chociaż potrzymać w ręce razem z innymi. Tak, denerwuje mnie takie stanie i użeranie się "a może przytrzymasz chociaż do zdjęcia, już dla ciebie nalałam"
-"och nie, alkohol wypala mi usta"
...
Nie popieram upijana się dla upijania się, wódki nie znoszę, piwo jest dla mnie ohydne. Jak piję alkohol to taki który jest smaczny - drinki różnego rodzaju.
I tak, pewne osoby które nie piją a "wyczuwają klimat" - świetnie się z nimi bawisz, różnicy nie ma, niektórzy po prostu alkoholu nie potrzebują.
Ale ręce mi opadają na takie drętwe patyki które siedzą na kanapie absolutnie trzeźwe, burczą bo ktoś coś wypił i jeszcze na wszystkich z góry się patrzą komentując "boże co za gówniarze... co za gówniarze, durnie nie potrafią się bez alkoholu bawić" - a sama taka osoba na kanapie zalega.
Upić by się upić, też nie popieram oczywiście - ale ludzie są dorośli, każdy zna siebie wie na ile sobie może pozwolić i niech sobie pozwala.
Trzeźwi ludzie na imprezach dzielą się na dwa rodzaje:
-ci którzy przyszli by się bawić i wiedzą na co się godzą, wiedzą że w towarzystwie ktoś może przesadzić, ale mimo to świetnie się bawią i podskakują z innymi
-ci którzy przyszli jęczeć jacy wszyscy inni to 'debile' i wyglądają żałośnie, a ktoś kto zwymiotował to porażka. Jak tak bardzo komuś przeszkadza nadmiar alkoholu na imprezie, to może warto chodzić np na spotkania oazowe?
|
Wiesz, ja po jednym kieliszku szampana czuję się tragicznie, niestety, przez jakieś 2-3 godziny. Gazowany alkohol wpływa na mnie tragicznie, także prędzej wypiję kilka kieliszków wódki. ALE wziąć do ręki przecież ten kieliszek mogę, umoczyć usta też - bez przesady. Uważam że pierwszy toast za jubilata/solenizanta/młodą parę wypada chociaż zasygnalizować, że tak powiem. I nie trzeba w tym celu wypić więcej niż łyczek.
|