|
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(
Witam wizazanki!
Od jakiegos czasu sledze ten watek, ponieważ miesiąc temu rozstałam się z chłopakiem,a dokładniej to on mnie rzucil. Po czterech latach zerwal ze mna przez telefon rozmawiając z kumplami i przyrządzając sobie kolacje (szok!). Byliśmy super para, inni patrzyli z zazdrością na to jak nam się układa i ja bylam bardzo szczesliwa (to moja pierwsza milosc). Wszystko się zmienilo, gdy poszedł na studia. Imprezy,kumple,kumpelki itd. Moja zazdrość i lzy nic nie znaczyly,musiałam blagac o każdy przyjazd. Po tym telefonie przyjechal po dwoch dniach porozmawiac ze mna,ale ja czulam się taka upokorzona tym pol roku,ze odprawilam go z kwitkiem. Chłopak chciał byc wspaniałomyślny i mowil jaka to ja nie jestem dobra i silna i jak to sobie nie dam rady. Oferowal nawet pomoc w nauce.nie chciałam tego słuchać. Kochałam go,starałam się to wszystko naprawic,a on zostawil mnie tuz przed matura. Zerwalam z nim kontakt, usunęłam gg, przestalam wchodzic na nkl. Po prostu jakbym umarla. Brzydze się robieniem sobie na złość. A tu szok. Dowiedziałam się ze wstawil jakies foto i pokusilo mnie żeby zajrzec. No i zobaczyłam jeszcze jego foto z inna… szok. Po niecałych 3 tyg związał się z kims innym… i jakby tego było malo weszłam na jego gg i zobaczyłam opis z linkiem do demotywatorow zatytułowany „rozstanie:dopiero teraz wiesz co sadzili o niej twoi znajomi”.
Nie wiem jak dlugo wypisywal takie świństwa.Ja przez ten czas łudziłam się,ze może jednak siegnie po rozum do glowy, nie mialam pojecia ze jest az takim prostakiem.
Dziewczyny powiedzicie, dlaczego chłopak z którym bylam tyle lat, który mnie szanowal i kochal zostawia mnie i upokarza w dalszym ciagu? Nie wiem już co robic… dochodziłam powoli do siebie a tu takie cos…
|