Witam wszystkich
Byliśmy dziś z naszym pieskiem u weterynarza. Chcieliśmy go zaszczepić przeciw wściekliźnie. Niestety, pies dostał takiego ataku paniki, że byłby pogryzł mnie, tż i weterynarza (rozerwał kaganiec ;/) Pies jest dość duży, mniej więcej jak labrador, z tym że jest to mieszanka z pitbullem, ma bardzo dużo siły i ma dość potężne szczęki. Ten weterynarz zaczął jeszcze krzyczeć na Tż, czemu psa nie trzyma, a zwierze było w takiej panice, że wiło się jak robak i nie było możliwości, żeby go utrzymać.
Już mówię, dlaczego tak się dzieje. Podejrzewam, że pozostała mu trauma, po naszej zeszłorocznej wizycie, u innego weta, który miał do niego straszne podejście, okropnie go wyszczypał pęsetą, bardzo mocno go trzymał, bo się wyrywał itp, a przecież nie mogłam zabrać psa, bo bałam się o jego zdrowie, dopiero jak go opierdzieliłam, to zaczął się z nim jakoś delikatniej obchodzić.
Niestety była to jedyna otwarta lecznica w pobliżu, a pies złapał parę kleszczy, które zaczęły się bardzo szybko wkręcać, poza tym były w miejscach, do których psiak dostaje, więc bałam się, żeby ich nie zaczął gryźć i żeby nie zaczęły wymiotować.
Teraz każda próba jakiegokolwiek kontaktu z czymś innym niż ręka (pęseta, strzykawka) kończy się taką paniką, że pies ze stresu popuszcza

do tego po chwili zaczyna się strasznie rzucać i gryźć (jak już rozwali kaganiec, w metalowym potrafi zerwać paski) )
I tu pojawia się pytanie, czy któraś z Was miała podobny problem? I co w związku z tym zrobiłyście?
Jest możliwość w jednej z lecznic, żeby zapiąć go w specjalne szelki, ale boję się, co się stanie, jak już go z tych szelek wypuszczą (a podejrzewam, że by się działy rzeczy straszne).
Czy spotkałyście się z czymś takim, żeby psa usypiać na troszkę przed zastrzykami, albo podawać mu środki uspokajające? (oczywiście nie poprzez zastrzyk

) Wtedy można by było w sumie porządnie wyczyścić też uszy, ewentualnie przyciąć pazurki itp.
Sama już nie wiem, co robić, martwię się tym, a zaszczepić przecież trzeba
