Wizaz.pl - Podgląd pojedynczej wiadomości - jakie mam szanse ?
Podgląd pojedynczej wiadomości
Stary 2010-05-16, 10:25   #5
klempaa
Zakorzenienie
 
Avatar klempaa
 
Zarejestrowany: 2008-10
Lokalizacja: z kupy gruzu
Wiadomości: 18 377
Dot.: jakie mam szanse ?

Cytat:
Napisane przez arkadius06 Pokaż wiadomość
witam wszystkich. chciałbym sie podzielic z Wami moją historią...

to wszystko zaczęło sie dawno, bo 14 lat temu. w ostatniej klasie podstawowki, doszła do nas do klasy, nowa dziewczyna. szybko sie skumplowalismy a nawet zaprzyjaznilismy ( jesli mozna wiedziec co to przyjazn w wieku 15 lat ). czesto spedzalismy razem czas. pod koniec roku szkolnego, ona zaczęła zachowywac sie troche dziwnie a potem wyjechała na wakacje. po ktorych mielismy sie spotkac i pogadac. w miedzyczasie dowiedziałem sie, ze ona zakochała sie we mnie i miała mi to wyznac po powrocie z wakacji. ja tez cos wiekszego do niej czulem ale nie potrafilem tego zdefiniować.

gdy wrociła, umowilismy sie na spotkanie. i gdy do niej szedłem, na moich oczach, potrącił ją samochód.... chwile pózniej umarła mi praktycznie na rękach...

wrocilem do domu. nie odzywałem sie do nikogo przez pare dni. rodzice nawet nie spytali, czy cos sie stało.od tamtego czasu poczułem, ze tak naprawde ich nie interesuje.
najwazniejsze jest jednak to, ze wytworzyła sie wtedy we mnie blokada. obiecałem sobie, ze juz nidy nie dopuszcze do siebie zadnej dziewczyny. zeby znowu to tak nie bolało.

i tak sobie zyłem. minęło liceum, studia a ja nie dopuszczałem do siebie zadnej z kobiet, które sie mną interesowały. i nie czułem nawet takiej potrzeby.
az w zeszłym roku poznałem Ją. zaczelismy sie spotykać. angazowałem sie powoli, nie widujac sie z nią za czesto. na randkach było fajnie. ale ja nie teskniłem, nie czułem chęci czestych spotkan ( widywalismy sie raz, czsem dwa razy w tygodmiu ). wszystko zpowodu ww. blokady i lękow przed prawdziwą bliskoscia.
spotykalismy sie głownie na miescie a takze u niej. u mnie, z ww. powodów a takze z powodu konfliktu z rodzicami nie bylismy. ona o tym konflikcie wiedziała, wiec na to nie naciskała.

cos we mnie powolutku kiełkowało, choc balem sie tego.
z czasem zacząłem myslec, ze moze byc osobą, ktorej kiedys wyjawie swoja wielka tajemnice, otworze sie w pelni.
niestety, nie zdazyłem. zerwała, bo jak powiedziała, nie stworzylismy wiezi, nie chciałem jej wpuscic do swojego zycia.
gdy mi to oznajmiła, rozkleiłem sie. ale nie mogłem powiedziec o mojej traumie. nie potrafiłem. myslalem, ze skoro angazowałem sie powoli, spotykałem nie za czesto, to nie bede bardzo ciepriał. pomyliłem sie. od rozstania minęły 2 miesiace. a ja kazdym dniem, mysle o niej coraz bardziej.
obwiniam sie, ze nie poczułem tęsknoty checi widywania sie czesto. tka, jak kazdy normalny człowiek. co raz bardziej zdaje sobie sprawe, ze straciłem cos wielkiego.

mam z nia jaki taki kontakt smsowy (mieszkamy ponad 50km od siebie ).
w koncu postanowiłem, ze spotkam sie z nią i powiem wszystko. i poprosze o powazna szanse dla nas. bo teraz nie bedzie jak wczesniej. bo zaszlawe mnie wielka zmiana. bo teraz juz jestem gotow na bycie z kims na full.
bardzo chciałbym zbudować z Nia zaufanie.sprawić, by ta rozmowa do Niej dotarła. by coś zmieniła. nie wyobrazam sobie, ze będe mógł sie otworzyc w podobny sposob przed kims innym. i wiem, ze znowu nie wiadomo jak długo będe sam. albo będe zkimś tylko na krótko.
kompletnie nie wiem, jak Ona sie zachowa. boje sie, ze uzna, ze juz za pożno, ze miałem szanse by sie otworzyć ale ją zmarnowałem. a wtedy to moje serce napewno pęknie i będzie to drugi największy cios w moim zyciu. ostateczny.
i bardzo sie tego boję...

co o tym wszystkim myslicie ?
pomózcie prosze...
Pogadaj z nią, nie masz nic do stracenia. Może zrozumie i będzie chciała spróbowac. Wszystko zależy od tego, co zmieniło sie w ciągu tych dwóch miesięcy...

Powodzenia

Cytat:
Napisane przez maryanna3 Pokaż wiadomość
Myślę że po tym co Cię dawno temu spotkało zupełnie się jeszcze nie pozbierałeś dlatego że zamknąłeś się w swojej klatce bardzo szczelnie nie dopuszczając do siebie nikogo. Z taką tragedią nie da się sobie poradzić samemu. Skąd wiesz że rodzice mieli Cię gdzieś skoro nawet nie dałeś im szansy zainteresowania się Tobą, nic im nie powiedziałeś o tym co się stało. Później tak samo nie dopuszczałeś do siebie kobiet, przyjaciół pewnie też.

Moim zdaniem pierwsze kroki powinieneś skierować do psychologa. Nie mów tylko że obcemu człowiekowi zwierzać się nie będziesz ten obcy człowiek może Ci pomóc. Wydaje mi się że jest to właściwie konieczne żebyś zaczął terapię. Bo bez tego, bez uporania się ze swoimi problemami, z psychiką nie jesteś full gotowy na związek i nie będziesz. Ew.zranisz swoją partnerkę i samego siebie też. A co do tej dziewczyny myślę że powinieneś poprosić ją o szczerą rozmowę, opowiedzieć WSZYSTKO od a do z nawet najbardziej skrywane emocje, powiedzieć że chcesz z nią być bo ją kochasz i że chciałbyś żeby pomogła Ci przez to przejść. I też to, że zacząłeś już terapię, żeby wiedziała że nie są to puste słowa.

Powodzenia.
__________________
Źle czy dobrze, okaże się później. Ale trzeba działać, śmiało chwytać życie za grzywę.
Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania.
Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się.


Śledź też pies! - blogujemy



Edytowane przez klempaa
Czas edycji: 2010-05-16 o 10:26
klempaa jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując