PROLOG
Wyobraź sobie, Drogi Czytelniku, pewne ciepłe, wiosenne popołudnie. Poczuj pierwsze, wiosenne promyki słońca rozbijające się o Twoją twarz, weź głęboki oddech – oddech świeżego, ciepłego powietrza - zaciągnij się nim jak najlepszym narkotykiem, oddychaj tak, jak nigdy dotąd… Już? Przyjemne, prawda? Wydawać się może, że po srogiej zimie nic nie może przynieść większego ukojenia aniżeli właśnie ten pierwszy powiew prawdziwej wiosny. Jak dotąd nic nie wskazuje na to, że to popołudnie – ten wieczór – wywróci Ich życie do góry nogami. A przecież już tak wiele czasu minęło…
CZĘŚĆ WŁAŚCIWA
Nadchodzi wieczór – pierwsze gwiazdy pojawiają się na bezchmurnym niebie – gdzieś w oddali słońce zawodzi ostatnimi promykami jakby chciało powiedzieć właśnie Tobie – „Nie martw się, już jutro wrócę, specjalnie dla Ciebie”. Targany milionem myśli, On – stoczywszy ponad roczną walkę ze wszystkimi przeciwnościami tego świata decyduje się podjąć ostateczny krok w bitwie z samym sobą. Choć niepewny rezultatu swoich działań, choć nieświadom konsekwencji - ma już dość. Dość codziennego rozbijania się o smutną rzeczywistość przeplataną jedynie krótszymi lub dłuższymi chwilami spędzonymi z Nią właśnie. Kim jest Ona? On sam nie wie – nie potrafi Jej opisać a to, co się w Nim dzieje na samą myśl o Niej wybiega poza najszersze ramy jego zdolności pojmowania otaczającego świata. A więc kim jest Ona? Dla Niego to bez znaczenia – dla wielu może być bezimienną istotką, dla niektórych znienawidzonym koszmarem a jednocześnie wychwalanym pięknym snem dla pozostałych. On o to nie dba – dla Niego liczy się tylko to, że jest. I co najważniejsze – od tego wieczora nie ma już Jej. Nie ma Jego. Są Oni. Razem.
To był wspaniały, wiosenny wieczór.
EPILOG
Pięć lat później On zasypia obok innej kobiety, Ona obok innego faceta. On wyjeżdża na drugi koniec świata – Ona zakorzeniła swoje patriotyczne serce w ojczyźnie. Nie rozmawiają ze sobą, choć gdy rok temu rozchodziły się ich drogi deklarowali sobie przyjaźń. Na Boga – przecież Ona była Jego przyjaciółką – najlepszą, wierną, jedyną - tak samo jak On – Jej przyjacielem…
Dziś nadszedł już czas, by powoli żegnać się z rodziną, żegnać z przyjaciółmi, żegnać z najbliższymi. Nadszedł czas podróży w nieznane, by wreszcie te cholerne marzenia dogonić….
Do odlotu zostały godziny, a On nie ma możliwości powiedzieć Jej „żegnaj”, nie może ten ostatni raz spojrzeć Jej w oczy i powiedzieć - „Byłaś moją pierwszą. Moją prawdziwą, szczerą i jedyną. I taką pozostaniesz – w moich myślach, pamięci i snach. W moim serduchu. Żegnaj”.
~ THE END ~
PS. Historia, jakkolwiek prawdziwa nie ma na celu nic innego, jak tylko umożliwić autorowi rozliczenie się z pewnym etapem własnej przeszłości. Autor był stałym użytkownikiem forum m.in. za sprawą bohaterki opowieści. Spakowawszy jedyne pozostałe po Niej zdjęcie w najbezpieczniejsze miejsce walizki żegna się także z Wami. Powodzenia!