2010-06-19, 18:58
|
#1185
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-12
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 5 409
|
Dot.: "Jestem jak małe ziarenko..."-Bejbiki-Styczeń-Luty2011
usg genetyczne wyszło dobrze! dzidzia wszystkie wymiary ma prawidłowe rośnie jak na drożdzach, 10 czerwca miała 6,5 cm, dziś urosła do 7,5 cm a to 12 tc +6 dni, a wg usg 13 tc + 5 dni
wizytę miałam na 15 ale ostatecznie wyszlam o 18, masakra. Weszliśmy ok. 15.30, mąż dostał krzesełko, zeby usiąść i sobie patrzeć na ekran (jak w kinie, dobrze, że popcornu jeszcze nie dostał ), a ja prawie pół godziny spędziłam na usg, miałam tym razem przez brzuch, ale maluch znalazł sobie wygodną pozycję i ani myślał się ruszyć,a tej pozycji nie można było zmierzyć przezierności Wiec lekarz wpierw wszystko inne zbadał, serduszko, przepływ krwi, rączki, nóżki, wymiary główki, przegrodę nosową itp. Gniótł mi strasznie brzuch, by zmobilizować małego do zmiany pozycji ale mały ani drgnie i musiałam pójść na spacer i zjeść coś słodkiego, by małego obudzić no i jak wróciliśmy to okazało się, że weszła kobieta z ciążą bliźniaczą, a na kazde dziecko pół godziny usg. Wiec znów czekanie, bałam się, że dziecko znów stanie się ospałe no w końcu weszliśmy no i usg, znów gniecenie brzucha, musiałam kaszleć, przewracać się na lewy bok, wszystko po to, by mały się ruszał. Mały podskakiwał i ruszal się, ale nie chciał zbytnio ustawić się tak, jak lekarz chciał w koncu lekarz spróbowal usg dopochwowe (trochę pogniótł mi okolice pęcherza, a że wypiłam przedtem mleko czekoladowe, wiec siku mi się zachciało ) i w końcu udało się zmierzyć przezierność i wszystko jest gitez majonez tylko jakaś mała torbiel jest na pępowinie, ale lekarz powiedział, że to się wchłonie pewnie do następnej wizyty i to nic groźnego.
na końcu mój mąż stwierdził, że bardzo zmęczyło go to badanie tak, jakby on miał to usg i jemu gnietli wnętrzności
|
|
|