2011-02-06, 09:19
|
#8
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: Siedlce City
Wiadomości: 15
|
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(
Cytat:
Napisane przez Julita1992
Co do mojego taty to on nie jest alkoholikiem, prędzej po prostu pijakiem- pije ok. 2-3 razy w tygodniu, zależy czy ma pieniądze czy nie.
Ja naprawde staram się być sobą, ale nie wychodzi mi to. Na studiach jeśli znajdę jako przyjaciółkę jakąś szarą myszkę to na pewno nie uda mi się wrócić do przeszłego charakteru. Ja nawet stresuje się rozmawiając z ludźmi z klasy, chociaż znamy się już 3 lata. Sama chcę jak najszybciej wyjechać, bo nie cierpię tego miejsca w którym mieszkam, dlatego też nie idę do miasta obok na studia bo wtedy nadal mieszkałabym tu gdzie teraz. Zresztą najpierw muszę na nie zarobić, więc mam kolejny powód do zmartwień.
radio-aktywna
widzę że Ty sobie poradziłaś i otworzyłaś się, nawet chłopaka sobie znalazłaś... Z chłopakiem w którym ja się teraz zakochalam też mam problemy z rozluźnieniem się, ale on docenia to że nie jestem tzw. pustakiem i baleciarą, ale niestety wyjeżdża niedługo za granicę na rok więc nic z tego nie będzie, chociaż utrzymujemy kontakt smsowy a nie widzieliśmy się już 3 miesiące... On mówi że nie zapomni o mnie i chciałby po powrocie wrócić do naszej znajomości ale i tak wiem że po roku nawet nie będzie mnie pamiętał... Jak Ty dajesz radę być sobą i rozluźnić się przy innych, skoro miałaś podobne problemy do mnie? Ja naprawde tego nie potrafię...
|
Nie mów, że nie potrafisz! ja także to sobie wmawiałam, nadal mam chwile zwątpienia w to wszystko, nadal czasem usiądę i zapłaczę, ale szybko probuje się pozbierać. Uważam, że największą wartość jaką my sami w sobie posiadamy to nasze zwykłe, normalne charaktery. Ja doceniam ludzi za to jacy są, a nie jak wyglądają - to jest moje kryterium oceny. I u większości osób też jest podobne... Zacznij wierzyć w siebie bo to najważniejsze. Odstaw wszystkie problemy i złe chwile na bok. Nie tkwij ciągle w przeszłości bo ona Cię 'niszczy'. Stań któregoś dnia rano przed lustrem, ładnie się uczesz, pomaluj, ubierz, wyjdź z domu i idź smiało z podniesioną głową przed siebie; uśmiechaj się do każdego; ciesz się życiem. Po prostu bądź znowu otwarta na wszystkich. Ta cecha Ci zanika, powinnas ja ratować, bo na studiach będzie musiała ona być Twoim atutem...
Zobacz https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=503060&page=2
(post 42 i kilka kolejnych) ->> ja miałam ostatnio taki problem. Na jakiś czas całkiem wyłączyłam się z życia 'publicznego'. Nie wiedziałam co robić, ale stwierdziłam, że nie ma co się przejmować. NIE JESTEŚMY WARTE ŻADNEGO CIERPIENIA. Więc głowa do góry kochana, wierzę w Ciebie  Mamy podobne problemy, więc mogę być do Twojej dyspozycji 
|
|
|