Kurcze chcialam Wam tu towarzyszyc, ale no fizycznie sie nie da

Macie takie tempo, ze w mojej obecnej sytuacji to dla mnie za duzo

Rozpakowywac sie kurka, zebysmy juz wszystkie siedzialy na jednym watku

Kurde zadnych afersk nie ma, dawno sie z nikim nie poklocilam

, a przydalo by sie ciut adrenaliny, bo zasypiam na stojaco. Dzisiaj robimy sesje fotograficzna Matiemu, zeby obdarowac zdjeciami babcie, prababcie, musze zaczac album, ale poki co geba mi sie nie zamyka od ziewania i zastanawiam sie czy nie uderzyc w komara

Maz rozsmieszyl mnie do lez pytaniem kiedy zabieramy sie za kolejne dziecko. Jezu ja z tym jeszcze nie ogarniam. No i musze sie hmm pochwalic, ze wyciagnelam sobie kawalek szwu. Wczoraj tak sobie grzebie i grzebie przy tej mojej bliznie i czuje cos twardego. Maz zajrzal i mowi, ze to szew, a ja no jak szew, przeciez mi zdjeli, a chyba nie jest to wew, bo by mi sie musiala rana otworzyc. No i zaczelo mnie to bolec i mysle kurde doigralam sie, bo nie uwazalam, zeby sie nie przesilac itp. No i dzis oglada mi to szwagierka i mowi, ze no to jest szew, ale raczej na bank nie wew i pyta czy ma mi to wyciagnac. No ja, ze nieeee, bo bedzie bolalo i uj wi co to w ogole jest. Tesciowa postarszyla szpitalem i w koncu poszlam do kibelka i smeram to smeram, patrze, a tu samo wylazi no to pociagnelam i pyk szew wylazl. No i metoda dedukcji wywnioskowalismy, ze widocznie jak mi przecinal lekarz petelki to o jednej mu sie zapomnialao, a ona widac schowana pod faldka skory byla i sie dopiero teraz pokazala. Wiec mam pamiatke
