A ja się nie zgodzę.
Wychowanie jedno, a charakter to drugie.
Mój syn pokazał rogi w wieku 3 tygodni. Kiedy go zepsułam? W brzuchu?

Czym? Brakiem opieki? Zostawieniem samemu sobie?
Jaki się wtedy pokazał, taki jest do dziś. Gdy mu coś nie gra, marudny. Gdy nie wyspany, marudny. Gdy coś chce, marudny.
Generalnie czasem mam wrażenie, że jest marudny przez 90% czasu.
Do 15ej jest pod ciągłą opieką mojej mamy, jest wycałowany, wyściskany, wynoszony. A potem i tak wisi na mnie do nocy. Ciągle mu brak bliskości, chociaż dostaje ją non stop, od 3 osób, na zmianę.
Co do jęczenia... Mogę sobie mówić: "przestań jęczeć, powiedz wyraźnie..." i miesiąc. Nie powie, bo nie mówi.
Więc jęczy.
Z drugiej strony, w nosidle, na dworze, gdy spaceruje, albo ma dobry humor w wózku, gada do siebie, bawi się i śmieje do wszystkich. Sąsiedzi mają go za najbardziej pogodne dziecko świata.
Dwa w jednym. Śmieszek i marud. Jedno po drugim może nastąpić w ciągu minuty.