Dot.: Zachłanne wpychanie w siebie jedzenia
Nie powinno tak być, bo Twój nadmierny apetyt ma źródło w psychice a nie fizyce(fizyczny głód zaspokajany jest po mniejszych ilościach). Nie masz problemów? Nie starasz się zagłuszyć jakichś wyższych potrzeb jedzeniem? Być może nie zdajesz sobie sprawy z tego, gdzie tkwi problem. powiem jedno- to raczej nie jest zwykła 'zachłanność" skoro jesz mimo bólu do momentu, w którym jest Ci niedobrze. Ja bym na Twoim miejscu pomyślała o tym PO CO i DLACZEGO to robię skoro fizycznie głód jest zaspokojony. (chcę zwrócić jeszcze uwagę na to, że każdy może mieć na coś chęć/apetyt, ale w przypadku nadmiernego, do granic jak wspomina autorka nie jest to już normalne). Mówisz, że wszystko zaczęło się od diety- i wcale nie jest to dziwne, bo właśnie podczas tego typu diet zostaje zaburzony ośrodek głodu i sytości. Sama wyznaczasz sobie "deadline"- i koniec jedzenia nie jest wówczas wyznaczony naturalnie przez organizm, tylko przez Twoją wolę. Ograniczanie się, ograniczanie i w końcu pęknięcie, wpadnięcie w wielkie koło, z którego trudno wyjść o własnych siłach. Polecam psychologa i nie bój się tego, skoro to trwa tak długo to trzeba coś z tym zrobić, prawda?
|