2011-06-26, 07:28
|
#6
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-11
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 3 546
|
Dot.: Szkoła rodzenia i poród w Madurowiczu- Łódź
kretencja chyba napisała o mnie miesiąc temu trafiłąm na izbę w Madurowiczu i niestety z rozwarciem 5 cm zostałam przewieziona karetką do Matki Polki. Lekarza miałam z Madurowicza i co z tego skoro miejsc nie było podobno...
Trafiłam na porodówkę w Matce Polce - miałam rodzić sn...sale porodowe z dwoma łóżkami oddzielonymi parawanem więc trochę lipa...personel z porodówki super... zresztą oprócz położnej na izbie to raczej wszystkie inne położne ok...
Niestety skończyło się u mnie cc.
No i miałam pecha odnośnie oddziału na jaki trafiłam po porodzie gdyż nie mogłam mieć dzidziusia ze sobą po cc byłam bardzo obolała i chodziłam przez 3 dni w pół zgięta bo ciągnęły mnie szwy także nie wiem jak dzieckiem się bym miała zająć ewentualnie, ale i tak szkoda, że Malutka była na oddziale noworodków i musiałam do Niej początkowo na wózku jeździć od początku dostawała butelkę i karmienie cyckiem kończyło się rykiem tak więc z tego powodu uważam, że dziecko zaraz po porodzie powinno być z matką.
Jakbym miała poród sn to chodziłabym do Niej częściej a tak to mogłam pomarzyć.
A na Madurowicza nastawiałam się bardzooooo i nic nie wyszło 
a propo zzo to w Matce Polce niestety nie dostałam znieczulenia choć chciałam (ale się nie upominałam) - sądziłam, że sami dadzą mi skoro na wstępie podpisałam kartkę, że się zgadzam na znieczulenie...jak miałam rozwarcie na 7 cm (i na tym się skończyło) powiedzieli, że za późno już na zzo. W ogóle ja to jakoś mało ze swojego porodu pamiętam - więcej chyba mój mąż podobno skończyło się cc u mnie bo Mała owinęła się pępowiną , a nie dlatego, że ja z bólu gryzłam poduszkę..a ja myślałam, że chcieli mi ulżyć
Edytowane przez Ollliwka
Czas edycji: 2011-06-26 o 07:33
|
|
|