|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2007-11
Lokalizacja: Gdańsk
Wiadomości: 876
|
Praca czy studia dzienne?
Cześć dziewczyny, mam straszny mętlik w głowie i zdecydowałam się w końcu tu wam "wygadać", bo potrzebuję opinii kogoś z zewnątrz, kto do tego chłodno podejdzie...
Mam 22 lata, studiuję 4 rok, obecnie jestem na ostatnim sem studiów inżynierskich i niedługo - w styczniu, się bronię. Obecnie uczę się w trybie dziennym ale mam bardzo mało zajęć i psotanowiłam poszukać pracy. Mam doświadczenie jako barmanka/kelnerka, pracowałam cały drugi rok studiów i w takie stanowiska celowałam, ale też próbowałam "uderzać" w firmy które oferowałyby mi pracę w zawodzie, który jest dość specyficzny i stosunkowo młody i mało specjalistów jest na rynku. Nie bardzo wierzyłam, ze ktoś będzie chciał zatrudnić studentkę i to bez tytułu, a jednak. Udało się. Dostałam propozycję dobrze płatnej pracy, w zawodzie, na pełen etat, w bardzo dużej firmie i bardzo znanej, o dobrej reputacji. Dobre pieniądze ok 2k na start... Wymarzona! Cieszyłam się jak wariatka. Znajomi, przyjaciele, TŻ, razem ze mną wszyscy mnie niesamowicie wspierają i się cieszą...
Do czasu. Powiedziałam moim rodzicom. Oni mnie dotąd utrzymują i jak usłyszeli, że chciałabym przejść na studia magisterskie w tryb zaoczny i to za własne pieniądze, to się oburzyli. Awantura była straszna. Zgodnie z ich opinią, powinnam skończyć studia dziennie, oni mi to umozliwiają a ja to odrzucam... Już raz ich "zawiodłam" bo poszłam do pracy na drugim roku i miałam "aż" dwie poprawki (z 6 egzaminów). Czuję się okropnie. Myślałam, że będą ze mnie dumni, że się ucieszą, ze ich odciążę i zacznę się utrzymywać sama i to z pracy w zawodzie, takiej wymarzonej... A tu takie coś. Byłam teraz na weekend w domu, nasłuchałam się na prawde wielu przykrych rzeczy i co gorsza, zaczęłam wierzyć, ze mają racje... A przecież dobrze wiem, że doświadczenie jest ważniejsze, że o pracę i to w zawodzie, jest teraz bardzo ciężko. Na dodatek wczoraj spotkałam koleżankę, która jest 2 lata starsza i niedawno skończyła mój kierunek, 6 miesiąc szuka pracy, jest załamana, a mi się tak udało...
Nie wiem co mam robić. Z jednej strony bardzo chcę tę pracę, chcę w końcu zacząć utrzymywac sie za swoje pieniadze, bo moi rodzice chociaż mi dają je to bardzo niefajne mają do tego podejście i wzbudzają we mnie wyrzuty sumienia jak proszę o jakąś dodatkową, nawet małą, do 100 zł kwotę... Wypominają mi, że to oni mi kupili laptopa, że ja się jeszcze niczego w życiu nie dorobiłam... Z drugiej wiem, że to bardzo pogorszy moje kontakty z nimi, które i tak już są bardzo niefajne i może faktycznie, powinnam docenić to że dają mi mozliwość ukończenia studiów w normalnym trybie i przestać być niewdzięczna jak oni twierdzą, ze jestem? Nie wiem, już co mam robic, przepłakałam dwie noce z rzędu, mam strasznego doła, całą drogę w pociągu TŻ mnie pocieszał... A ja nie wiem co mam robić dalej Spójrzcie proszę na to chłodnym okiem i poradzcie coś...
__________________
'Oh, I wish I could, but I don't want to..'  20.01.12 - Pani Inżynier 
10.02.12 - Pani Kierownica
Edytowane przez lunerin
Czas edycji: 2011-11-02 o 17:46
|