Zdrada, miłość, problem...
Witam
Pisze, poniewaz sama sobie z tym wszystkim nie radze, a nie moge niestety powiedziec o tym wszystkim komukolwiek innemu.
Mam 23 lata. Jestem w zwiazku od prawie 7 lat. Mieszkamy razem od 2 lat. Ja pracuje, studiuje, moj facet studiuje (utrzymuja go rodzice).
Nie uprawiamy seksu. Nigdy tego nie zrobilismy. On nie byl moim pierwszym facetem i ja nie bylam juz dziewica kiedy zaczelismy sie spotykac. Ale on nie chcial uprawiac seksu bo bal sie, ze zaliczymy wpadke (mimo jakiejkolwiek formy antykoncepcji). Myslalam o tym: 'jakie to odpowiedzialne, mam szczescie, ktory facet w ten sposob mysli o zyciu- jest ze mna ale nie oczekuje ode mnie seksu'.
Oczekiwal ode mnie innych rzeczy, tj zaspokajania go oralnie. Nie powiem- wyszlo to z mojej inicjatywy. Pomyslalam, ze skoro nie chce uprawiac seksu, to mozemy chociaz to robic. Nie bylo jednak wzajemnosci w pieszczotach oralnych. Przestaly mi wiec one sprawiac przyjemnosc. Robilam wszystko z obowiazku, kiedy po prostu musialam.
Zaczelam miec dosc takiego zwiazku. Prosilam o seks (smieszne, prosic sie swojego faceta- kochaj sie ze mna). On odmawial. Na argument o ciazy odpowiadalam: moge sie zabezpieczac, isc po tabletki, plastry, cokolwiek- nie chcial, bo jak twierdzil "dba o moje zdrowie". Zaczelam podejrzewac, ze moze jest gejem. Ale nic w sumie na to nie wskazuje.
Z pewnej siebie i atrakcyjnej dziewczyny zrobilam sie zakompleksiona i zaniedbana.
Az pewnego dnia poznalam JEGO. tego trzeciego. Po kilku dniach rozmowy czulam, ze jest "idealny". Po tygodniu wyladowalismy razem w lozku. I tak sie zaczelo... Spotykalam sie z nim co 2-3 dni na seks. Niezobowiazujacy, bo przeciez mialam chlopaka....
Zaczelam rozkwitac. Zaczelam cos czuc, po tylu latach. Mowilam sobie: to tylko seks. Ale czulam cos do NIEGO.
Postanowilam zerwac z moim facetem, nie chcialam go oszukiwac. Okazalo sie to bardzo trudne, bo kiedy zasugerowalam rozstanie poplakal sie. Powiedzial, ze nie bedzie mial z kim mieszkac, ze nikogo tu (na studiach) nie ma. Ze kocha mnie nad zycie i cala jego rodzina traktuje mnie jak czlonka swojej rodziny.
Postraszyl, ze dla jego rodzicow (w podeszlym wieku) to bedzie wielki cios, ze boi sie, jak oni to zniosa.
Bylo mi go tak szkoda i bylo mi tak zle, ze postanowilam zostac i mimo to dac szanse naszemu zwiazkowi.
Plakalam, bo czulam, ze kocham juz kogos innego. Powiedzialam o tym temu trzeciemu, ze jednak zostaje z moim facetem i ze nic z tego nie bedzie. Widzialam, ze JEMU tez jest ciezko, ale powiedzial, ze nie chce byc juz trzecim i jesli nie wybieram jego, tylko zostaje ze swoim facetem to z nami koniec.
Od tych wydarzen minelo 10 miesiecy. Myslalam, ze po takim czasie wybacze samej sobie zdrade. Myslalam, ze po takim czasie pokocham mojego chlopaka, chocby ze wzgledu na to, ile ze soba jestesmy. Mialam tez nadzieje, ze po takim czasie przestane kochac tego trzeciego. Nic sie nie udalo....
|