Wizaz.pl - Podgląd pojedynczej wiadomości - Gdy babci nie ma obok - czyli jak radzić sobie z dzieckiem bez pomocy bliskich.
Podgląd pojedynczej wiadomości
Stary 2012-06-27, 11:26   #1
Lea_ny
Zakorzenienie
 
Avatar Lea_ny
 
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 6 354
Question

Gdy babci nie ma obok - czyli jak radzić sobie z dzieckiem bez pomocy bliskich.


Witajcie

Ostatnio sporo rozmawiamy z TŻ-em na temat naszego potencjalnego dziecka - po naszych dyskusjach naszło mnie na założenie tego wątku (jeśli podobny był, to przepraszam).

Mam pytanie do rodziców, którzy zdecydowali się na dziecko wiedząc, że nie mogą liczyć na pomoc rodziny - taką fizyczną, typu: babcia zostaje z dzieckiem, jak to zachoruje i nie może iść do przedszkola - jak sobie poradziliście?

Opiszę naszą sytuację: razem z TŻ-em wychowujemy jego 8-letniego synka z poprzedniego związku. Moi rodzice pracują (do emerytury zostało im 15-20 lat), mama TŻ aktualnie jest bezrobotna, ale szuka pracy (do emerytury 10 lat). Zresztą nawet jakby mieli wolne, to nie można by ich przecież traktować jako darmowej siły roboczej - co innego pomoc raz na jakiś czas, a co innego gdybyśmy potrzebowali długofalowego wsparcia - a wcześniej nigdy nie wiadomo ile tej pomocy byłoby potrzebne... taki przykład:
TŻ boi się, że jeśli zdecydowalibyśmy się na kolejne dziecko, to nie damy sobie rady. Bo co jeśli w ciąży będę się źle czuła albo ciąża będzie zagrożona i przez kilka miesięcy będę musiała siedzieć w domu? Kto wtedy zajmie się pierwszym dzieckiem, kiedy TŻ będzie w pracy?

Ja rozumiem te obawy, ale przecież masa ludzi ma dwójkę (lub więcej) dzieci, a nie mają pomocy ze strony swoich rodziców i mimo tego sobie radzą. No właśnie, ale jak? Czy decydując się na dziecko w takiej sytuacji, do kosztów jego utrzymania trzeba od razu doliczyć pensję opiekunki? Ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że wszystkich na to stać (przecież to duży koszt - bo nie wyobrażam sobie zostawić dziecka pod opiekę komuś, komu płaciłabym mniej, niż na kasie w supermarkecie).



Jak to wyglądało u Was? Ciekawi mnie zdanie kogoś, kto w takiej sytuacji się znalazł - lub kogoś, kto ma wizję jak sobie poradzi, gdy już do tego dojdzie. Mam nadzieję, ze znajdą się chętni do dyskusji

Pozdrawiam!
__________________
Lea_ny jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując