Mwhaha. Wybrałam się dziś w końcu po czytnik ebooków. Oglądam sobie w końcu podchodzę do pana pomagającego, dyżurnego

Prowadzę go do półek i mówię: "TEN!"
on: Dobrze. Proszę chwileczkę poczekać, sprawdzę czy mamy je jeszcze na magazynie"
Poszedł, ja sobie oglądam inne rzeczy. Wraca i rzecze tak oto:
" Niestety to ostatnia sztuka. Może być ten z ekspozycji czy wybierze pani coś innego"
ja: A będzie działał? Jak wszystko z nim w porządku to wezmę ten, nie ma problemu.
on: Będzie działał. nikt go nie dotykał ani się nie bawił
ja: To dobrze bo nie lubię macania (wiem jak to zabrzmiało. niestety jak to zazwyczaj u mnie najpierw wypaliłam a dopiero później zastanowiłam się co i jak

)
on <niesmiały usmiech>: Szkoda, bo moglibyśmy się dogadać
ja i on:

I jeszcze mi 50zł taniej policzyli za ostatnią sztukę z gabloty
Faktycznie niezmacany bo zamknięty był w gablocie na kluczyk, nie leżał tak między całym sprzętem
