Wizaz.pl - Podgląd pojedynczej wiadomości - jak rozwiązać problem z teściami
Podgląd pojedynczej wiadomości

Najlepsze Promocje i Wyprzedaże

REKLAMA
Stary 2012-10-09, 13:05   #8
zajaczek11
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2012-10
Wiadomości: 3
Dot.: jak rozwiązać problem z teściami

Dziewczyny, bardzo Wam dziękuję za komentarze i mądre, dojrzałe podejście do problemu, bo przecież najłatwiej byłoby trzasnąć drzwiami, zaryglować się a na lodówce powiesić kartkę "nie dotykać" (choć przez chwilę łaziło mi to po głowie ).
Jeśli chodzi o wzięcie męża pod pachę - chętnie bym to zrobiła, gdybym była pewna, że weźmie moją stronę, ale tego niestety nie jestem pewna, zwłaszcza po ostatniej z nim rozmowie, kiedy to usiłowałam wyciągnąć z niego to, o czym z mamą na mój temat rozmawiał i na czym stanęło. Problem jest taki, że niestety mój mąż ma szczególną relację z matką i raczej stanowiska nie przyjmie nie chcąc urazić ani mnie ani jej. W ogóle mój mąż jest trudny w rozmowie w tym sensie, że woli udawać, że problemu nie ma i najchętniej zostawcie go wszyscy w spokoju, a ty żono uśmiechaj się, bądź radosna, udawaj, że nic się nie stało, a broń Boże nie zadawaj mężowi tak trudnych tematów do rozwikłania. W ogole mój mąż to temat na osobną opowieść...
Rzeczywiście w mojej sytuacji warto się zastanowić co jest ważniejsze -opieka nad dzieckiem czy wyrzucane od czasu do czasu z lodówki jedzenie. Oczywiście, że teraz opieka nad dzieckiem jest nieoceniona, dlatego dla mnie utrzymanie dobrych relacji z teściami jest ważne, ale chyba można zachować dobre relacje jednocześnie szanując pewne granice prywatności. A wydaje mi się, że nie zrobiłam nic złego idąc do teściów i pytając gdzie są moje gary, które zostawiłam w lodówce. Teściowa się oburzyła moją pretensją, której nie miałam w planie, ale może rzeczywiście moja mina powiedziała więcej niż usta wypowiedziały.
Mam nadzieję na spokojną rozmowę z teściową, ale wiem, że będę w tej rozmowie sama, bo mąż, obawiam się, raczej mnie nie poprze, a na pewno nie będzie chciał w tym uczestniczyć. Nie wiem na pewno, mogę go zapytać, ale raczej chyba nie mogę liczyc na takie wsparcie, jakiego bym oczekiwała.
Co do wyprowadzki - ja wiem, że to byłoby najlepsze rozwiązanie, bo ja zaliczam się do tego gatunku, co to z rodzicami nigdy nie chciał mieszkać, jeśli nie musiał. I tak się zabawnie składa, że mielibyśmy się gdzie wyprowadzić, ale swego czasu uległam mężowskim namowom, że dom rodziców taki duży, szkoda, żeby sie miejsce marnowało, że powinniśmy sróbować, może a nóż widelec będzie dobrze. Więc nie chciawszy wyjść na jędzę, co to z góry uprzedza się do swoich teściów, zgodziłam się podjąc wyzwanie. Teraz bardzo tego żałuję, bo namówienie mojego męża w chwili obecnej na wyprowadzkę skutkuje dużym oporem. Jemu jest po prostu przy rodzicach wygodnie, bo jeśli jest problem, to oni się problemem zajmą, bo dziecko w każdej chwili jest komu zostawić, dzięki czemu mąż może sobie spokojnie zrobić drzemkę w ciągu dnia w czasie gdy żona spędza godziny w kuchni przetwarzając nieświeże produkty... Ale ja nie spocznę dopóki nie wyprowadzę rodziny z tomu teściów dla naszego wspólnego dobra, bo choć teściów ogromnie szanuję i zawsze będę im wdzięczna za opiekę nad naszym dzieckiem, to wiem, że dla zdrowia psychicznego mojego i teściów, lepiej się odseparować. Ale to na pewno nie nastąpi szybko, a do tego czasu muszę jakoś funkcjonować i nie zwariować...
zajaczek11 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując