wrrr dzisiaj mialam zły dzień...
Od dnia kiedy TZ - przez niby moje kolczyki( bo musiał po nie ze mna pojechać) a nie przez to, że jest ślepy i mnie nie słucha i wjeżdża na chama porysował samochód jest nie do zniesienia. Cały czas ma doła i marudzi jak mu źle w życiu.
Dzisiaj zrobiłam obiad - biały barszcz, zapiekane polędwiczki wieprzowe z boczkiem w sosie serowym z pieczonymi ziemniaczkami i jeszcze deser zrobiłam - pieczone jabłka. Pół dnia to robiłam, jeszcze oczywiście pranie i nastawianie zmywarki..A i jeszcze mu sok zrobiłam z sokowirówki...
No i tak zupę zjadl, drugie zjadl, deseru nie bo już nie mógł. potem powiedział, że go brzuch boli i zły bo za dużo zjadł i po co mu tyle nałożyłam

Potem pojechaliśmy do znajomych i po drodze się pokłóciliśmy bo wolał słychać nawigacji która źle nas prowadziła niż słuchać się mnie - chociaż wiedziałam jak dojechać i o mało się nie zgubiliśmy...
Potem u znajomych oglądalismy walkę kliczki z wachem i siadł tak ze mi zaczął zasłaniać i powiedziałam ze mi zasłania to powiedział zebym się przesiadła

i się wkurzyłam, że nie będę się przesiadać bo ja już tak siedziałam a on zmienił pozycję tak zeby mi zasłaniać. W koncu i tak się musiałam przesiąc bo on nic nie zrobił.
Na koncu wracaliśmy samochodem i mi pół drogi gadał zebym patrzyła na to patrzyła na tamto ze on wie lepiej i ze jak ja jeżdże to spalanie duże bo ja biegów nei zmieniam. a ja dopiero 3 raz tym samochodem jeżdże (bo on mi nie daje chociaż zapłaciłam za niego większą częśc mojej kasy) i na razie próbuje go opanować a jego pierd..olen..ie zrób to zrób tamto mi nie pomaga. Powiedziałam, że się wujek dobra rada znalazł który biegi do tej pory myli (cięgle myli 2 z 4)...
No a na koniec albo ja albo on trudno powiedzieć zapaliliśmy światełko w samochodzie i przy wychodzeniu TZ zauważył ze się świeci i wyłączył i mi jazdę zrobił ze ja to na pewno zapaliłam i ze jakby on nie zgasił to by się akumulator rozładowal i ile to by trzeba bylo zapłacić za ładowanie albo nawet i nowy akumulator..
Na koniec jeszcze się poklociliśmy az mu powiedziałam, żeby spier..dalal i tak oto leżę w łóżku wkur..wiona jak 150!!!
ehh
Swoją drogą ale naskrobalam... Ciekawe czy ktos mnie w ogóle przeczyta..