Ja póki co rano miałam te upławy narazie w miare czysto sprawa wyglada. Mały bardzo ciśnie mi na szyjke,łapią mnie co jakis czas skurcze dość bolesne i dół brzucha bolesny,bardzo miesiączkowy. Ale póki z bólu nie wyje do księżyca to da sie żyć

chodzić też jeszcze chodzę,co prawda jak zgarbiona babula ale jednak
Lenova-nie łam sie kochana,nie jesteś ani gruba,ani brzydka,byłaś szczuplutka przed ciążą i wcale nie widac tych kg na tobie(bo zwyczajnie sie rozeszły) i mówię to nie dlatego żeby cię pocieszyć. Po prostu ja z boku widze to inaczej,nie tak dramatycznie jak ty,takze nie smutaj dobdzie?
Co do rozstępów-problem do pokonania jak każdy inny. Jedni walczą z pryszczami,inni z przebarwieniami/naczynkami a jeszcze inni z nadwagą/niedowaga- zasada ta sama,wytrwałość i chęć zmiany tego w sobie a świat jest do pokonania. Jest tyle specyfików że naprawdę problem równy jest zeru. Także tym kobietkom które maja taki problem jak ty życzę tylko i wyłącznie wytrwałości i chęci do zmian,reszta sama sie znajdzie
Takie mnie dziś rozmyślenia naszły odnośnie ciąży/dziecka ... (Swoją drogą szybko

koniec ciąży a ja chyba dopiero ją sobie uświadomiłam

) jak patrzylam na swoj brzuch i moj brzdąc był przytkniety swoim brzusiem do mojego to tak mnie oświeciło że tam NAPRAWDĘ jest mały czlowiek

Pewnie sobie pomyślicie że jakas nie teges jestem ale naprawde przez całą ciążę chyba jakas otępiała/nieświadoma chodziłam dopiero teraz jak zbliza sie poród zaczynam w to wierzyć.