Mam problem, co robić?
Hej. Mam taki problem dla mnie dosyć istotny,ale sama nie wiem jak sobie pomóc. Parę lat temu przeżywałam ciężką depresję, była tak silna że miałam skierowanie do Instytutu Psychiatrii w Wawie. W ostateczności się tam nie zgłosiłam, depresja została zaleczona innym sposobem. To wszystko działo się w klasie maturalnej. Obecnie mam 22 lata. Obroniony licencjat i zaczęłam drugi stopień. Stwierdziłam że w obecnych czasach wskazane jest mieć co najmniej dwa fakultety, więc zaczęłam studia inne również dziennie na 1 roku. Oba są dla mnie ważne, nie chciałabym z któregoś zrezygnować, szczególnie że rok temu również podjęłam drugi kierunek ale z przyczyn no właśnie nie pogodzenia ich i braku czasu odniosłam porażkę-musiałam zrezygnować z kierunku zaczętego. Było mi bardzo źle, czułam że coś straciłam, że jestem głupia bo nie potrafię pogodzić dwóch kierunków, szczególnie że mi zależy. Po obronie stwierdziłam, że będę kontynuować studia magisterskie ale i spróbuję znów wrócić na tamte które zaczęła (szczególnie że namawiały mnie różne osoby). Udało się pierwszy semestr ok, pozaliczane na obu uczelniach (szczególnie że trochę rzeczy udało mi się przepisać). Niestety ten 2 semestr zapowiada się diametralnie inaczej. Ciężko jest na jednym i na drugim. Szczególnie tym nowym. Nie wiem co robić. Dołuję się tym, nie mogę spać, chodzę zamyślona. Bo nie rozerwę się a zajęcia trochę mi się pokrywają i tu jest problem. Gadałam z wykładowcami i powiedzieli mi tylko to co mogłam się spodziewać - "no wie pani przedmiot jest ważny, moze pani być nieprzygotowana ale frekwencja musi być". Tak jest w większości przypadków. Po tych rozmowach stwierdziłam a moze na tym nowym kierunku wziąć dziekankę, niestety na 2 semestrze takie coś nie wchodzi w grę. Dopiero na 3. Na tamtej uczelni nie chce podejmować takich działań bo tamto jest dla mnie priorytetem. I tu zmierzam do sedna, jak myślicie co mam zrobić? A może wziąć na ten semestr urlop zdrowotny? Przyznam że to byłoby chyba najbardziej racjonalne wyjście (z uwagi, że na 3, 4 semestrze tego nowego kierunku jest o połowę mniej zajęć niż obecnie). Zastanawiam sie tylko co ja mam powiedzieć ewentualnie lekarzowi? W tym problem, bo nie mam obecnie jakiegoś zaufanego, z którym tak "od serca" mogłabym porozmawiać. Czy ktoś miał podobny przypadek? Będę wdzięczna za każdą myśl.
|