Wizaz.pl - Podgląd pojedynczej wiadomości - Wielbicielki staroci łączcie się!
Podgląd pojedynczej wiadomości
Stary 2013-04-28, 16:00  
marialisa
Raczkowanie
 
Avatar marialisa
 
Zarejestrowany: 2010-12
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 334
Send a message via Skype™ to marialisa
Dot.: Wielbicielki staroci łączcie się!

Wrzucam tutaj moje tłumaczenie z rosyjskiego z aromablog.ru, bo temat wydaje mi się być interesujący i być może jakiemuś poszukiwaczowi vintage'ów będzie pomocny. Oryginał jest tu:
KTÓRE POWINIEN SPRÓBOWAĆ
KAŻDY CZŁOWIEK ZAFASCYNOWANY PERFUMAMI
To nie kolejny top albo ranking. To próba stworzenia podręcznego przewodnika w świecie aromatów vintage. Bez wątpienia, każdy z nas idzie własną drogą, przecież nie ma materii bardziej ulotnej, niż aromaty, skojarzenia i wspomnienia z nimi związane. Chciałabym, byście goniąc za nieznanym, nie stracili możliwości poznania wspaniałych, ważnych, kluczowych aromatów, które pomagają zrozumieć całe klasy i kierunki w świecie perfum.
Od czego warto rozpocząć znajomość ze światem aromatów vintage? Polecam:
1. Shalimar Guerlain. Zacznijcie od niego, nawet jeśli nie lubicie aromatów orientalnych, i nie macie zamiaru badać i nosić zapachów z tego kierunku. Sądzę, że można zignorować Emeraud Coty, ale Shalimar zdobądźcie. Przede wszystkim on dobrze się przechowuje, a przecież pierwsze wrażenie jest bardzo ważne. Jeśli wsadzicie swój nos w jakiś „smród”, potem będzie bardzo trudno chcieć czegoś jeszcze, i odróżnić dobre i żywe od zepsutego i zatęchłego.
Po drugie, choć Shalimar jest bardzo różny, znacznie ewoluuje z każdym następnym wydaniem, jednak wszystko, co znajdziecie w rocznikach do złotych pudełek, dla pierwszej znajomości będzie całkiem wystarczające. Są w nim różnorodne stare ingrediencje, a ingrediencji tych nie żałowano. Uważam, że piramida Shalimara jest trochę spłaszczona, ale porównując ze współczesnymi zapachami to istna piramida Heopsa z zalanym słońcem cytrynowo-lawendowym wierzchołkiem i ciemnymi podziemiami, w które nawet strach zajrzeć.
Struktura Shalimara jest niezbyt skomplikowana, jest aura, ogon, przyzwoita trwałość i… czary, które nie pozwolą tego wszystkiego zapomnieć.
Co dalej? Poszukałabym aromatu, który z czasem zmienił się nie do poznania.
2.ArpegeLanvin
Shalimar też jest dzisiaj nie ten co kiedyś, ale podobieństwo zostało, natomiast Arpege zreformulowano tak radykalnie, że stara wersja budzi spore zdziwienie. Można ją łatwo dostać, ale stopień zachowania jest gorszy, często trafiają się egzemplarze z zepsutymi górnymi notami. Warto kupić tylko ekstrakt perfum.
I tutaj jest pierwsze rozdroże. Tutaj rozchodzą się drogi tych, którzy chcą pójść ścieżką badacza i tych, którzy zbierają emocje i przyjemności. Badacz zaś powinien zdobyć 3. ChypreCoty. Lepiej zaczaić się na stare perfumy, pasuje też stara edp z lat 70-tych. Woda toaletowa nie jest warta zachodu.
Hedonista w tym samym czasie zanurzy się z głową we wspomnienia i zacznie poszukiwania „magdalenki Prousta”. Co nosiła mama? Jakie były Wasze pierwsze perfumy? 4. Femme Rochas w latach 80-tych była silnie zmieniona, a potem całkiem przepadła. Bardzo różni się ekstrakt, wody toaletowe, kolońskie, perfumowane. Żeby się nie rozczarować, szukajcie dokładnie taki sam flakon, jaki mieliście kiedyś.
W poszukiwaniach maminych 5. Climat chcąc nie chcąc musicie zostać archeologiem, ponieważ było wiele różnych wydań, licencji i po prostu podróbek. Zamiast Climat może być Magie Noire lub Rochas Mystere, albo jeszcze innego, co potrzebne jest tylko Wam.
6. Fidji Guy Laroche prawie niczego nie powie poszukiwaczowi, za to podaruje masę przyjemności. Nie są tanie i na ebay są przedmiotem pożądania perfumeryjnych spekulantów, ale tak się dzieje ze wszystkim, co wzbudza powszechną nostalgię.
W czasie gdy nostalgizujący odmawiają sobie wszystkiego na Climat albo Fidji, badacz może sporo zaoszczędzić.Na szczęście 7. L’Heure Bleue Guerlain spotkać można o wiele częściej, jest niezły we wszystkich koncentracjach, ale czym jest starszy, tym lepszy. L’Heure Bleue – to klucz do zrozumienia domu Guerlain, do większości przedwojennych aromatów, do stylu Jeana Paula Guerlaina. Byłoby wspaniale, gdybyście spotkali ten zapach na początku Waszej perfumeryjnej przygody. Warto dać mu czas i wiele prób, nie zniechęcając się pierwszymi wrażeniami. Niech będzie zawsze pod ręką. Cud poznania na pewno przyjdzie.
Spróbowawszy czegoś z Guerlain, czegoś z Lancome, na pewno zrodzi się w Was zainteresowanie historią tych domów. Dlaczego 8. Mitsouko Guerlain jest cały czas w sprzedaży już od 90 lat? Dlaczego ciągle o niej piszą i dyskutują? Co w niej takiego specjalnego? W Mitsouko jest nad czym porozmyślać, nawet jeśli szypry nie są Wam bliskie. Mitsouko bywa bardzo różna, ale grzebać w rocznikach polecam tylko tym, którzy ją polubili. Dla znajomości wystarczy próbka do 1993 roku w każdej koncentracji, oprócz pdt.
9.1000 Patou. Jakby świętokradczo to nie brzmi, cała reszta od Patou – dla kopiących a głąb, lektura nieobowiązkowa.
10. Fleurs de Rocaille Caron jest rewelacyjny i we współczesnej wersji, ale dla pełnego zrozumienia trzeba znaleźć stare perfumy. W nim jest niesamowita gęstość sensów i odczuć, właściwa Caron, jest wyobcowanie i jednocześnie moc. Jeśli L’Heure Bleue i Mitsouko to klucze do Guerlain, to Fleurs de Rocaille do Caron.

---------- Dopisano o 17:00 ---------- Poprzedni post napisano o 17:00 ----------

11. Nuit de Noel Caron – ciemna strona mocy tego domu. Te perfumy w dobrym stanie zachowania zdolne są do przewartościowania wielu Waszych poprzednich przekonań.Może nie od razu, nie przy pierwszym spotkaniu. Wystarczy o nich pamiętać.
12. L`Air du Temps Nina Ricci wcale nie musicie mieć, ale dobrze byście je poznali. Kiedyś był to jeden z najczęściej sprzedawanych aromatów na świecie. Kobiety zawsze przedkładały kwiatki nad skórzane szypry. Prawda, dzisiaj te kwiatki mogą wydać się przaśne i mdłe. Perfumy od Niny Ricci – to jeszcze jedna możliwość potrzymać w rekach flakony od Lalique. Jeśli lubicie perfumy, wcześniej czy później dojdziecie do tego, że opakowanie też jest ważne.
13. Eau Sauvage Dior jest ważny dla badaczy historii domu, historii aromatów męskich, historii stylu ich autora. Sauvage - jedna z najciekawszych kart historii reklamy perfum. Dużo go nie trzeba, wystarczy miniatura. Ale nie przejdźcie obok.
Dalej zaproponowałabym każdemu zainteresowanemu perfumami zacząćodkrywaćzapachy wg klasyfikacji. Orient ambrowy, orient przyprawowy, szypry takie, owakie, jakieś straszne aldehydy. Co to wszystko znaczy? Dla przykładu, poznając ambrowy Orient można wrócić do Shalimaru albo pójść dalej. 14. Habit Rouge Guerlain. Ten aromat odpowiada od razu na kilka pytań, na przykład, jak może pachnieć męski zapach na kobiecie, i czy może jaskrawy orientalny zapach być męskim.
A temat Orientu przyprawowego odkryje 15. OpiumYvesSaintLaurent. Za nim pójdą Cinnabar i inni, ale od Opium warto zacząć, jeśli nie planujecie iść dalej w tym kierunku albo jeśli podążacie właśnie tam. Jeśli macie chłodną skórę, lepiej znaleźć stary ekstrakt perfum.
Z aromatami fougere nie jest tak łatwo. 16. Wielki Fougere Royale Houbigant w starej redakcji znaleźć praktycznie nie sposób, ale spróbować trzeba. Zabijcie, ukradnijcie, ale zdobądźcie próbkę lub chociaż skombinujcie okazję wsadzić w niego nos. Tylko Fougere Royale pomoże zrozumieć fougere jako typ aromatów.
A w oczekiwaniu na spotkanie z fougere nr 1 poznajmy fougere nr 2. 17.JickyGuerlain. Zadziwiająco żywotna receptura, w której w naszych dniach od pierwotnego zamysłu nie zostało praktycznie nic, spowodowała, że aromat w dalszym ciągu wzbudza zainteresowanie. Jicky to nie tylko przykład jednego z najstarszych fougere, no i migracji przynależności genderowej, najbardziej eleganckiego aromatu multigender.
Aldehydy. Dla mnie to był najtrudniejszy krok. Zrozumienie przyszło nie od razu i nie wprost, dlatego nie potrafię podpowiedzieć najkrótszej drogi i punktu wyjścia. Ani Arpege ni Chanel nr 5, ani White Linen jednoznacznie nie pomogą w tym procesie, ale proponuję nie wypuszczać ich z pola widzenia.18. Zwłaszcza White Linen Estee Lauder. Po nim mnie zarzuciło ku Chanel 22, аdalej przyszło zainteresowanie wieloma innymi przedstawicielom grupy, które musiały zostać poza tą listą.
O szyprach mogę mówić długo. Jeśli otworzycie kartę aromatów Haarmana i Reimera, to zobaczycie, że one zajmują prawie jej połowę. Nie polecałabym od razu brnąć w szypry, na początku lepiej poznać kwiaty i Orient i tylko potem zajrzeć w tę grupę. Najlepiej zacząć od szyprów owocowych. Załóżmy, że Chypre Coty już próbowaliście albo macie, przeżyliście pełne nostalgii spotkanie z Femme Rochas, poprzez poznanie Mitsouko dotknęliście magii Guerlain. Jeśli nadal jesteście ciekawi tego kierunku, proponuje ruszyć po osi czasu. 19. Diorella – apoteoza owocowego szypru, od niej rzut beretem do Champagne/Yvresse, a po drodze jest wiele bocznych ścieżek.
20. MissDiorjako przykład szypru kwiatowego. Nie warto polować na bardzo stare perfumy, zazwyczaj są w kiepskim stanie. Ani spoglądać na lżejsze koncentracje.
Skórzanych szyprów jest wiele, skóra ma w nich różną etymologię, ale niektóre są bardzo ważne, żeby zrozumieć ten kierunek. Pośród skór „piolunowych” warto poznać Cabochard Gres, Miss Balmain, Ellipse Fath, Lancome Sikkim, pozycja obowiązkowa – Bandit Piguet (w starej redakcji, dalej na liście). Ze skórzanych „juchtowych” aprobujcie zdobyć próbkę
marialisa jest offline   Odpowiedz cytując