Wizaz.pl - Podgląd pojedynczej wiadomości - Wątpliwości w związku?
Podgląd pojedynczej wiadomości
Stary 2013-05-26, 00:38   #12
voice_of_silence
Zakorzenienie
 
Avatar voice_of_silence
 
Zarejestrowany: 2005-06
Wiadomości: 4 378
Dot.: Wątpliwości w związku?.

Moim zdaniem nie pasujecie do siebie. Nie ma też podstaw aby sądzić, że za jakiś czas "to minie". Spotykacie się od kilku tygodni, a Ty zdążyłaś już wymienić kilka jego zachowań, które Ci przeszkadzają.

Ludzie na początku nie tylko znajomości, ale również spotykania się, są zwykle bardzo podekscytowani, zakochani, oczarowani i wydaje mi się, że nie ma wtedy miejsca na wątpliwości dotyczące wzrostu, czy innych cech zewnętrznych (a nawet niektórych zachowań - o tym dalej) Jeśli takie się pojawiają to nie ma co się oszukiwać, że nagle przestaniemy to dostrzegać. Wprost przeciwnie, im dłuższy związek tym więcej wad wychodzi na jaw. Każdy ma wady i kluczem jest je zaakceptować. Ale w związkach z dłuższym stażem to się robi niejako z rozpędu, albo i nie ;-) A kombinowanie już na samym początku jak zaakceptować to i owo, by w tym związku wytrwać nie ma sensu.

Natomiast jeśli chodzi o zachowanie chłopaka, nie da się jednoznacznie stwierdzić czy to tylko przejściowe, ale tutaj szanse, że to minie są większe ;-) Może się chłopina zakochał totalnie, nie widzi świata poza Tobą i chce Ci nieba przychylić, a przy tym po prostu zgubił zdrowy rozsądek. Z czasem powinno mu przejść, skoro tak jak napisałaś, w stosunku do znajomych jest zupełnie inny. Emocje trochę opadną, poczuje się pewniej, zejdzie na ziemię. Ale w żadnym wypadku nie powinnaś rzucać wszystkiego, tylko po to żeby go w końcu wyprowadzić z równowagi. Porozmawiaj z nim jak z człowiekiem i powiedz, że się czujesz osaczona, że jest słodki do przesady i że to źle robi Waszemu związkowi. Obserwuj reakcję.

Miałam kiedyś takiego chłopaka i podobne rozkimny. Był taki dla mnie dobry, że aż za dobry, słodki - aż do mdłości i na każde moje zawołanie. Nie minęło mu to z czasem. Ja w rezultacie tego stałam się niemiła, opryskliwa, wiecznie z pretensjami. A to był mechanizm obronny, bo ja już go znieść nie mogłam. Potem zaczęłam wymyślać coraz to więcej powodów, żeby się z nim nie spotkać. Jak już nie miałam wymówek, to skracałam czas spotkania do minimum, udając złe samopoczucie, jakieś tam mdłości - no cuda niewidy. Ale byłam młoda i głupia. Nie wiedziałam jak mu powiedzieć, że do siebie nie pasujemy, że nawet mi się nie podoba. W zasadzie od początku tak było, ale trzymała mnie przy nim myśl, że to się przecież zmieni, no i że on mnie przecież tak bardzo kocha, a ja taka niewdzięczna. Stare dzieje, dziękuję Bogu, że mam to za sobą. Człowiek się wtedy tak niesamowicie męczy. Wiem co to znaczy, dlatego uważam, że nie należy tego przeciągać.
voice_of_silence jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując