Cz.2
tam od razu dostałam zastrzyk w tyłek,( dziś wiem , że była to morfina ) ktòry miał wyciszyc skurcze i działać przeciwbólowo. rozwarcie juz 5/6 , KTG podłáczone , czekam aż przestanie boleć. w końcu przychodzi pani doktor i krzyczy że ten zastrzyk nie działa , że mam skurcze na 100% . Przynosza mi taki inhalatorek , dwa wdechy, po 2 min stwierdziaja że nie działa więc porodówka. Podstawiaja wózek a ja sie dre że przecież mówiłam , że nie moge siedzieć !! Już w windzie pytajâ czy chce epidural . kamieñ z serca

bo w planie porodu sama osobiście napisałam że chce rodzić jak najbardziej naturalnie
na porodòwce sala wypasik , z łazienka i wszystkim co potrzebne. Daja mi koszule ( do zzo musi być rozpinana na plecach !) I wpychajá na wagę . Tam dostaje zawału ! 32 kg na plusie - no przecież ostatnie 4 tyg sie nie ważyłam , bez sensu się było stresować nie potrzebnie

tego już nie słyszałam , ale Tż mi mówił że Pani doktor kazała spisać Dane położnej i lekarza ktòry mnie prowadził , żeby dowiedzieč się jakim cudem ktoś do tego dopuścił . Przyszła anastezjolog , posadzili mnie na łózku , plecy wypięte ( zawsze myślałam że wbijaja sie na leżáco ) - nic nie poczułam. Tz podawał mi gaz , żeby ona mogła sie wbić między skurczami.
No właśnie - GAZ !
Od razu miałam krzyczeć , że go chce. Totalny odlot. W momencie miałam wszystko gdzieś ,skurcze ledwo wyczuwalne, niech robia co chcâ , czułam się jakbym wypiła dwa litry szampana , tylko bez tych mdłości , zawrotów I innych nie przyjemnych.
Chyba kupie sobie taka butlę do Domu.
Do epiduralu Dali mi guziczek - mogłam sobie dozować co 20 min extra dawkę - skorzystałam ze dwa razy może

kazali spać I zbierać siły . Nagle zrobiła sie 5 nie mam pojecia z kad. Położna sie zmieniła w miedzy czasie na też bardzo fajna, a ja przespałam, przechrapałam a Tz obok mnie na fotelu

jak sie obudziłam to było małe zamieszanie, zabierali jakieś sprzęty z mojej sali I pytali czy dziś pełnia bo już maja dwie kobiety na korytarzu rodzáce ..
W miedzy czasie tętno małej było cieżko wykrywalne I powiedzieli że musza przebić pecherz , aby założyć dziecku klips na głowe ktòry tętno pomoże monitorować. Położna pogrzebała w srodku I zdziwiona mówi ze wody mi juz odeszły do tego zielone, ze pecherza nie ma. Do dzis nie wiem kiedy te wody poszły, tyle razy po drodze byłam badana I nagle nie ma wod :O znikneły
Obeszło sie bez klipsa, bo mała w mig zrobiła się wykrywalna.
O 7 aparatura zaczeła piszczeć I wtedy sie przeraziłam . Przybiegła doktor ( hinduska z kropka na czole, mała , drobna ze 45kg - jak wyjeta z Bollywood tylko w kitlu) powiedziała ze rodzimy bo dziecko ma tetno 180 . Pokazali jak mam przeć I dawaj. Ona mòwiła mi kiedy mam przeć bo skurczy praktycznie nie czułam. Tz napisał do mojej mamy ze to już I ona tez dotarła ale siedziała jak zakleta

) po 20min parcia znowu zaczeło wszystko wyć. Matce kazali sie odsunáć, otwarli wyjscia ewakuacyjne, przywiezli inkubator, stolik z narzędziami. Dzwigli mi nogi pod sufit, poubierali w prześcieradła. Otworzyły sie drzwi I weszła kolejna położna( czarna, ogromna I normalnie miala zarost ze moj Tz moglby jej pozazdroscic, pomyślałam o ku*** teraz to w mig urodzę ) anastezjolog , baby doctor x 2 , kardiolog I 4 studentki. Kazdy po kolei sie przedstawiał a moje przerażenie sięgało zenitu. Tyle ludzi :O Dwa parcia I decyzja o kleszczach. Jak je zobaczylam to

na szczęście mała doktor powiedziała ze ona spròbuje vacum . nie wiem zkád ta kobieta miała w sobie tyle siły, szarpała , że o mało z butòw nie wypadła- raz dwa trzy i poczułam ze głowka poszła, ale nie słyszałam placzu. Zaczełam krzyczeć, a one na mnie że mam przeć I wyskoczyła cała. Połozyli ja na brzuchu I przez chwile tylko na mnie patrzyła aż zaczeła płakać, ja z nià , moja mama z nami.
Jedno spojrzenie tych malutkich oczysk i takie uczucie ciepła przechodzace przez całe ciało - miłość Od pierwszego wejrzenia I na całe żygcie
Spojrzałam na mojego Tz I zwatpiłam. Widziałam złość , strach I agresje w jego oczach. Moja mama mu coś tlumaczyła , pomyslalam że mu sie dziecko nie podoba ;(
Dopiero pòźniej mama mi wytłumaczyła ze mała po wyjeciu miała ogromnego krwiaka na głowie po tym vacum I on myślał że coś jest nie tak, że jej krzywde zrobiła ta lekarka. Chciał sie bić ???
Na szczęście szybko mu przeszło, a małej krwiak zniknoł w mgnieniu oka. Mysle że on też był w stresie I szoku , cały poròd dobrze się trzymał , nie wyobrażam sobie żeby miało by tam go nie być
.
Zostałam ponacinana. Nie czułam nacięcia, a przy szyciu jak zasyczałam zaraz dostałam znieczulenie.zabrali pod prysznic ale tam Od razu zaczynam krzyczeć po polsku : będę rzygać !! I o mało nie zjechałam. Obmyli na szybko I do łòżka. Podłaczyli mi tez cewnik, przyłożyli małá do cyca, szybko wytłumaczyli jak to robić , przynieśli tosty z masłem I leżałysmy sobie tak 2h . W miedzyczasie szukano dla mnie sali poporodowej bo noc wczesniej było tyle porodòw że wszystko zawalone na full.
Ogòlnie musze przyznać że jestem bardzo zadowolona ze szpitala w którym rodziłam a tak strasznie się go bałam . Z pewnościà poszłabym tam jeszcze raz.
Na poporodowej już troche gorzej.
Okna pootwierane, kaloryfery na full. Opieka niby okey, ale przy takim nawale mamus zanim doszły do mnie to sama sobie poradziłam. Nocki nie przespane wcale, bo jak Majka spała to inne dziecko płakało. Babka obok - brak słow. Do tego sie okazuje ze mam puls 125 , hemoglobine 7 . Podłaczaja do EKG ale jest ok, dziwia sie ze sama chodze bo powinnam byc praktycznie nie żywa , nadaje sie do automatycznej transfuzji. Daja sie jednak namowić że potrzebuje tylko swojego lozka I snu. Ide do Domu ..
Przed wczoraj miałam juz 16kg mniej , dziš kolejne dwa . Musiałam na koniec nabrać wody jak gabka , z tád te opuchlizny, swędzenia itd.
Zostało 14 kg , mam nadzieje ze jeszcze coś spadnie , reszte z Ewkà wykurze . I tak juz sie czuje jak super laska
Aha .. Pamiętam że położne nie mogły sie nadziwić grubościà i wagá pępowiny. Podobno takie coś rzadko się spotyka .
Wysłane z aplikacji mobilnej Wizaz Forum.