Też potrafię tak dyskutować

Co za problem wykpić kobiety wychowane na romcomach, oczekujące równoczesnych orgazmów w romantycznej scenerii, mistycznego zjednoczenai dusz i ciał, odlotów pod sam księżyc przeplatanych zapewnieniami o wiecznej, wielkiej, wyjątkowej i parę innych słów na W - miłości. Tylko po co? Temat jest o prostym problemie.
Śmiem wątpić by te parę ruchów, cytując autora, było wystarczające przy dowolnym poziomie uczucia. Nawet w idealnym związku. Naprawdę na poważnie masz zamiar twierdzić, że kilkusekundowy seks jest absolutnie satysfakcjonujący dla obu stron? Nie chce mi się wierzyć. Uzasadnij inaczej niż "żałosne" i redukcją do absurdu

Na razie prezentujesz podejście "wszystko, czego nie rozumiem i nie akceptuje, jest żałosne i dla niedojrzałych, bo ja jestem taka dojrzała i porządna, oh ah"
Nie znam faceta, który nie chciałby choć kilka razy "w nieskończoność" tylko po to, by poobserwować reakcje partnerki. Niektóre szybko będą miały dosyć, niektóre będą miały niezapomnianą noc. Spróbować warto, czym to się różni od wypróbowania 69 czy anala - nie mam pojęcia.
---------- Dopisano o 16:18 ---------- Poprzedni post napisano o 16:16 ----------
Ja bym mimo wszystko uznał, że fizyczny to ten ważniejszy. Seks oparty na trzymaniu się za ręce i wzdychaniu z rozkoszy chyba nie do końca pasuje do definicji seksu.
Bez psychicznego się da, bez fizycznego nie. Proporcje można zmieniać, ale to twierdzenie jest przezabawne.