Wizaz.pl - Podgląd pojedynczej wiadomości - gdy ktoś przestaje Cię kochać...
Podgląd pojedynczej wiadomości
Stary 2013-10-17, 15:54   #1
lio87
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-10
Wiadomości: 13

gdy ktoś przestaje Cię kochać...


Witam Was serdecznie,
przeglądam to forum sporadycznie, zazwyczaj w trudnych chwilach by znaleźć odpowiedź na trudne pytania od kilku lat, jednakże obecnie poczułam silną potrzebę podzielenia się z Wami moimi troskami, ponieważ nie mam tak naprawdę do kogo się zwrócić z tym co siedzi mi od kilku dni, może tygodni w głowie.
Oczywiście moim problemem jest relacja z moim TŻ, od kilku tygodni bardzo trudna i uciążliwa...
Jesteśmy razem blisko 10 lat, zaręczeni, pozornie przeszczęśliwi - no właśnie pozornie, a może ja wyszukuję sztucznych problemów. Dlatego bardzo proszę Was o obiektywną ocenę Naszego związku.
Jak już powyżej wspomniałam jesteśmy ze sobą dość długo, jednakże mieszkamy ze sobą jak na staż Naszego związku dość krótko - ok. 1,5 roku. Jednakże chciałabym zaznaczyć, iż mieszkanie razem nie jest na pewno przyczyną moich rozterek.
W trakcie Naszego związku bywało różnie, oboje jesteśmy wybuchowi, mamy mocne charaktery, jednakże nigdy nie byliśmy pokłóceni ze sobą dłużej niż godzina, może dwie. Nie jesteśmy w stanie się na siebie"fochować", wystarczy, że spojrzymy na siebie po kłótni i już śmiejemy się do siebie. Nasze relacje od zawsze miały charakter mocno przyjacielski, jesteśmy najlepszymi kumplami, rozmawiamy ze sobą o wszystkim i o niczym, jednakże Nasz związek nie jest pozbawiony czułości (hmm właśnie ostatnio jest z tym trochę gorzej). Mój TŻ jest bardzo troskliwy, opiekuńczy i potrafi słuchać, naprawdę. Może to śmieszne, lecz muszę podać przykład: gdy oglądamy tv, leci jakaś reklama produktu i stwierdzę, iż mam ochotę na dany produkt, mój TŻ na drugi dzień po przyjściu z pracy wyjmuję wspomniany przeze mnie produkt. Gdy wspomnę, że mam ochotę przeczytać daną książkę - dostaję wspomniany tytuł książkowy itp. Ja niestety nie mam daru słuchania między wierszami o zachciankach mojego ukochanego...
Mogłabym tak wymieniać jego zalety, jednak do sedna, przejdę do problemu. Nieodłączną towarzyszką Naszego związku była pasja mojego TŻ - piłka nożna. Nigdy nie było z tym problemu z mojej strony, jakieś fochy owszem się zdarzały, jednakże nigdy nie ograniczałam go w jego pasji, do tego stopnia, że zaczęłam ją z nim dzielić. Wszystko było ok, aż pewnego czasu mój TŻ nie wrócił z meczu do domu, po blisko dwóch dniach poszukiwań po szpitalach, komendach itd. okazało się, że został pobity. Czas jego poszukiwań był najgorszym wydarzeniem w moim życiu, nigdy nie czułam takiej niepewności, frustracji że nie jestem w stanie nic zrobić. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, tylko we mnie pozostała pewna wieczna obawa o niego związana z meczami, wyjazdami itp., której nie jestem w stanie opanować. Nadal staram się go nie ograniczać w jego pasji, jednak czasem zdarza mi się powiedzieć "wróć do domu", z czystej obawy o niego... Właśnie blisko miesiąc temu wypowiedziałam zacytowane słowa i wielkie buuum.... Mój TŻ stał się inną osobą. Dodam, że był na meczu tylko musiał wrócić do domu, a nie robić "coś tam z kolegami". Na każdym kroku wypomina mi, że trzymam go na smyczy i do póki jej nie popuszczę taki będzie... Karze mnie za te słowa strasznie, wczoraj zrozumiał, że mnie rani swoim zachowaniem, przyznał, że zachowuje się nie tak, jednak nic to nie zmieniło we mnie, czuję się od kilku tygodni jakbym żyła w agonii, wszystko robię na siłę, nie chcę mi się jeść...dbać o siebie. Tylko bym spała. Czuję, że oddalamy się od siebie, że On oddala się ode mnie... Nie wiem co robić. Bardzo proszę o opinie, pytania...
Z góry dziękuję
lio87 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując