Geraldowi zmieniłam przed wyjściem. Około 12 45. O 13 10 byliśmy już w gabinecie, a kiedy tylko go rozebrałam i lekarz zaczął badać, to się dopiero zaczęło...
Kupa wszędzie. Na tym czymś gdzie leżał, na nim. Lekarz tylko się śmiał że niezły jest i pomagał mi sprzątać. I było czysto. Znowu badanie.
I znowu mega kupa.
To się lekarz mniej śmieje że niezły jest, pomaga sprzątać, ja latam z ręcznikiem papierowym i chusteczkami mokrymi. I jest czysto.
Lekarz kończy badanie. Kładzie go.
A tu siku!
Lekarz się śmieje znowu i ściera podłogę.
Szybko go ubrałam tak w razie czego, posprzątałam, pogadali, i do domu.
A w domu myje go, kładę żeby ubrać w pieluszkę... A tu mega kupa

Na tym się skończyło. Zobaczymy co będzie za godzinę :E