Wizaz.pl - Podgląd pojedynczej wiadomości - Bezpłatne staże w Polsce - wyzysk czy może warto? Dyskusja.
Podgląd pojedynczej wiadomości
Stary 2014-02-16, 20:23   #103
bentkuff
Zadomowienie
 
Avatar bentkuff
 
Zarejestrowany: 2008-12
Lokalizacja: McKinsey’s Hellenic Office
Wiadomości: 1 759
Dot.: Bezpłatne staże w Polsce - wyzysk czy może warto? Dyskusja.

Cytat:
Napisane przez ama Pokaż wiadomość
Nie obraź się, ale nie masz absolutnie racji. Zdolności i predyspozycje są wrodzone. Można je ćwiczyć, ale nie daje to żadnej gwarancji. Do tego dochodzi kwestia temperamentu, który jest zdeterminowany biologicznie. Jesli ktoś jest ekstrawertykiem, ma wysokie wyniki na skalach żwawości, aktywności, zapotrzebowania na stymulację, to praca przed komputerem będzie dla niego katorgą. I to katorgą na której nawet mimo wysokiej inteligencji nie będzie mógł się skupić, co sprawi, że nie będzie nawet przeciętny. Zresztą jeśli przeciętniaków namnoży się znaczna ilość to sytuacja będzie taka sama jak po studiach humanistycznych i znów bedą się o pracę martwić.

Co do nauki języków to problem jest jeszcze bardziej skomplikowany. Zgadzam się, że są osoby, które "uczą się". Ale sporo osób ma bardzo kiepskie tzw. zdolności językowe (chodzi w rzeczywistości o zdolności w zakresie operacji werbalnych). Ja sama w 2 lata nauczyłam się hiszpańskiego do c1, ale naprawdę są osoby dla których jest to po prostu niemożliwe. I już, nie ma opcji choćby siedziały po 12 godzin nad ćwiczeniami gramatycznymi. Są też tacy ludzie, którzy łapią od razu, mają dobrą wymowę, rozumieją wszystko. Poza tym sporą rolę odgrywa jeszcze metodyka nauczania. Polskie szkoły są tragiczne, coraz więcej szkół językowych tez robi kursy dla kasy i średnio dba o porządne przemyślenie metodyczne programu.

Jestem typowym ekstrawertykiem, a jednak praca po 12-14 godzin przed kompem nie jest dla mnie katorgą. A uwierz jestem naprawdę głosną, ruchliwą osobą, żywiołową - ojciec południowiec, gorący temperament. Na fotelu wiercę się i kręcę jak dzieciak.
Niby dla ekstrawertyków praca przy kompie to katorga. A nierzadko potrafią spędzac po kilka godzin na facebooku albo przeglądając kwejka, yt czy inne pierdoły.

Sama jestem ekstrawertykiem i dzieckiem ADHD, a praca z komputerem sprawia mi autentyczną przyjemność. Poza tym chyba już lepsze żeby owy ekstrawertyk nauczył się programować niż żeby pracował w telemarketingu. Albo siedział na nisko-płatnym stażu, też przed kompem. I powtarzam - nie każę każdemu być programistą! Ale osoby, które nie wiedzą co ze sobą zrobić powinny pójść w lepiej opłacalne kierunki.

A co do języków - większość osób, która marudzi, ze nie umie nauczyć się jezyka to
a) nie lubi tego języka (najczęściej dotyczy to niemieckiego) - nei lubi bo nie - wszystko na nie - brak ambicji i chęci praz dziwne uprzedzenia
(nie będę się uczyć języka nazistów!)
b) nigdy nie rozmawiała w tym jezyku dłuzej niż 3 godziny w swoim życiu, a to podstawa nauki. Nigdy też pewnie przez chociażby miesiąc codziennie 1-2 godziny nie poświecili na naukę konkretnego języka. Brak pracy = brak efektów = kiepskie oceny = niechęć
c) ja uważam, że szkoła nie jest od wmuszania słówek/gramatyki, a co najwyzej od sprawdzania czy uczeń wykonuje pewne minimum programowe

Języka człowiek uczy się poprzez rozmowę, a nie wkuwanie zasad gramatycznych. Mając dzisiaj setki materiałów (darmowych) na yt, wielu blogach, stronach www, wrzucone zeskanowane ksiażki i możliwość rozmowy przez skype z native każdego jezyka na świecie zrzucanie odpowiedzialności za swoje braki na szkołę jest nieodpowiedzialne. Jak nauczyciel moze nauczyć języka obcego mając jakieś 30 min x 3/4/5 w tyg na grupę 10-20 osób? Gdybyśmy tak sie uczyli swoich języków ojczystych to 99% ludzi na świcie byłoby nadal analfabetami.
Ja uczyłam sie języka polskiego - codziennie, po 3-4 godziny. Siedziałam i robiłam dyktanda, czytałam ksiażki, słuchałam radia, oglądałam tv i nagrane na vhs bajki. Po lekcjach spotykałam sie z polskimi koleżankami chociaż na godzinę. Nadal robię drobne błędy, ale gdybym polskiego uczyła sie z doskoku to dzisiaj nawet prognozy pogody bym nei rozumiała. A pochwalę się, że zazwyczaj jestem jedną z nielicznych osób, która rozumie co mówią panie przez megafon na dworcach.
bentkuff jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując