Cześć dziewczyny
Nie wiem czy mnie pamiętacie, kiedyś udzielałam się tutaj często.
No więc pracuję prawie 8 miesięcy, i nie wiem czy mnie nie zwolnią

jestem przerażona a zarazem bardzo zła i rozczarowana.
Miesiąc temu szef kazał mi zmienić lokal na taki w samym centrum miasta. A że pracuję w biurze sama bo centrala firmy jest na Śląsku wszystko musiałam z tą przeprowadzką zrobić sama. Zatrudnić ekipę która przeniosła meble, sama podłączyć wszystko, ogólnie robiłam nadgodziny przez parę dni, za które oczywiście nic nie dostałam.
Od lutego jestem w nowym lokalu, jednak minusem jest to że na przeciwko jest konkurencja, która ma o wiele lepsze oferty niż my.
Myślałam że sprzedaż się poprawi, i owszem poprawiła ale nie na tyle co szefostwo się spodziewało.
No i tydzień temu przyjechał szef no i dostałam ochrzan. Że myśleli że podwoje sprzedaż- a tak się nie stało.
Oczywiście próbowałam się bronić, że my mamy gorszą ofertę niż konkurencja i ludzie wolą tam iść, że przecież jestem pracownikiem który pracuje w biurze a nie w terenie, i obsługuje po prostu osoby które przychodzą. Nie prowadzimy telemarketingu ani nie mamy przedstawicieli terenowych.
Zaproponowałam reklamę w prasie- nie, za drogo.
Mam ulotkarza- a raczej miałam bo jak zobaczył jaką dostał wypłatę to zrezygnował.
Dojdzie niedługo do tego że sama będę nosić te ulotki.
Ogólnie stanęło na tym że mam zrobić pewną ilość pożyczek w marcu, jak nie zrobię to nie wiem co będzie.. ale obawiam się że mnie zwolnią. Pracuję na umowę zlecenie, więc nie ma żadnego okresu wypowiedzenia ani nic.
Nie wiem co robić, mam parę pomysłów jak poprawić tą sprzedaż no ale nie mam już wpływu jaki będzie odbiór. Najgorsze jeszcze było to że szef czytał wyniki poprzedniej pracownicy i lepiej sprzedawała niż ja.
Jestem załamana, chodzę i płaczę. Wiem że będę teraz cały marzec się denerwowała
Jakby któraś z Was miała dla mnie jakieś rady- bardzo proszę..