Ale pogoda, łeb urywa, nie to co wczoraj. Wyrodna matka po raz pierwszy poszła z dzieckiem nad morze, dowody w klubie, piękna pogoda była.
Solenizantom teraźniejszym i przeszłym wszystkiego naj!

Nie umiem tych waszych czaderskich ikonek wstawiać.
Zarobiona jestem, bo zamiast pie.... nie robię, stwierdziłam jak Kowalczyk, zdechnę, a posprzątam.... Idzie to powoli, ale do przodu.... Wczoraj niewiele w sumie porządkowo, rano ogarnęłam po wierzchu, wywiozłam Z do Mamy, załatwiłam sobie medycynę pracy, kupiłam keramzyt do skrzynek na balkon, byłam w pracy z papierami kadrowymi (koniec na szczęście, nic tylko do pracy iść), wróciłam do Mamy, nakarmiłam Z i położyłam spać, jak spała ogarniałam moje rzeczy co zostały jeszcze u Rodziców, potem zawiozłyśmy Mamę do fryzjera, poszłyśmy nad morze, odebrałyśmy Mamę, pojechayśmy obiadować i spać, w tym czasie ja dalej ogarniałam swój bałagan, potem zabrałam Z do Tesco, kupiłyśmy trochę ciuszków dla niej na lato (super są, wzięłabym duuuużo), wróciłyśmy do chaty, wykąpałam Z i położyłam do wyrka.....
Dziś poszorowałam drzwi, zrobiłam pranie i odkładam rzeczy na swoje miejsce, no i umyłam stosy klocków, spadkowych po mnie, więc będę bardzo w stylu vintage
