Byłam pewnego razu u dietetyka na analizie składu ciała i wyszło m. in., że moje nawodnienie organizmu wynosi 54,2% i pani stwierdziła, że to bardzo mało i powinnam więcej pić i dążyć do 60% (wg tego gabinetu norma dla kobiet to 60%, dla mężczyzn 70%). Natomiast ja piję bardzo dużo i na pewno jest to te 1,5-2 l niegazowanej wody mineralnej (wysokozmineralizowanej) dziennie, nie licząc herbat i zupy. Od pewnego czasu mam też w domu wagę z opcją składu ciała i te wskaźniki wychodzą zbliżone do tych z gabinetu i nigdy nie udało mi się przekroczyć poziomu 55% wody w organizmie... Niektóre źródła w internecie podają, że 55% to norma dla kobiet, a 60% dla mężczyzn, więc jak to z tym jest? Jestem odwodniona czy nie?
Kwestia druga to sucha masa kostna, która wyniosła 2,0 kg (prawidłowa: 2,4 kg) - co z tym można zrobić? Wg pani dietetyk to podłoże do rozwinięcia się osteoporozy w przyszłości.
Tłuszcz, wg tabeli z gabinetu dobry poziom to 14-20% (u mnie wyszło wtedy 26,2%), więc poziom 'zły'

w przełożeniu na kg było to 14 kg, prawidłowy poziom: 8,5kg. Aktualnie wg mojej wagi jest to ok. 25%. Od zawsze miałam problem z tłuszczem na brzuchu i to wszystko pewnie jest umiejscowione w jamie brzusznej, a ten rodzaj tłuszczu spalić najtrudniej. Czy są jakieś sprawdzone metody na to?
Beztłuszczowa masa ciała wyniosła 37,4 (prawidłowa to 43,0) - tu z kolei było zalecenie jedzenia dużej ilości białka... bardzo dużej ilości, najlepiej w postaci gotowych koktajli.
Wszystkie te pomiary dla wzrostu 162, wagi 53,4 i wieku 25. Teraz przybyło mi jakieś 2kg, staram się spaść do co najmniej 50-51 kg, bo w takiej wadze czułam się najlepiej.