2014-04-16, 19:42
|
#1
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2014-04
Wiadomości: 9
|
Klotnie :/
Poklocilem sie ze swoja kobieta i potrzebuje troche Waszych porad. Sam nie wiem czy zakonczyc ten zwiazek czy w nim trwac :/ Meczy mnie to troche...
Ja: Chcialem isc z Toba na chrzest zebys byla szczesliwa, bo zmiana planow ktore nie sa wazne dla czegos wazniejszego co sie zdarza raz za czas jest uwazam priorytetem. Miesiac Ci to tluklem...
to byla moja decyzja sam chcialem isc z Toba a Ty dalej zaczynasz wywody i kombinowanie
Ona: skoro mowisz, że tak wazna jest twoja rodzina, masz wolne a ja nie jestem nikim waznym to po co masz cos zmieniac. Zreszta ja juz sama nie wiem, czy chce Cie w cokolwiek angazowac skoro Ty mnie na taki dystansz trzymasz i utwierdzac, generalnie to Ty nie jestes w moim zyciu wazna
tylko sie z Toba spotykam, wiec faktycznie moze nie ma co sie angazowac i narzuccac komus cos. Miałes plany na majówke, nie chcialęs mnie w nich uwgzlednic to moze tak miało byc.
Ja: Ale jak angazowac piszesz mi o przyjezdzie w swieta wiec Ci powiedzialem ze to troche nie tak, ze stawiasz mnie w sytuacji rodzina lub Ty skoro znamy sie pol roku i nie jestesmy ani narzeczonymi ani nic.
Co do majowki mialem luzne plany ale juz na samym poczatku Ci powiedzialem ze je zmienie bo sam chcialem wiec w czym problem, nie rozumiem. Zmienilem je bo chcialem to zrobic dla Ciebie
wiec po co afere robisz??
Ona: Bo nie jestem nikim waznym Ty chyba ze mna jestes tylko dlatego, że nie ma nic ciekawszego na horyzoncie albo Ci sie nie chce szukac..
Ja: Asia nie usprawiedliwiaj sie w bezsensowny sposob bo czlowiek chce cos dla Ciebie zrobic, zebys sie poczula dobrze majac mnie przy sobie to kombinujesz, ze mialem miesiac temu przeciez inne plany na wyjazd na majowke.
Ona: Ale jak ja mam sie czuc dowiadujac sie, że nie jestem nikim waznym
bez wzgledu jaki to miało sens. Wybacz,ale to rzutuje na pewne rzeczy
na swiadomosc bo ja chcialam, zebys ze mna poszedł to było oczywiste dla mnie to ty sie raczej dziwnie zachowales robiac sobie osobne plany będąc jednoczesnie z kims.
Ja: nie powiedzialem Ci ze nie jestes nikim waznym tylko ze nie przyjade do Ciebie w swieta bo nie jestesmy narzeczonymi (w sensie jestesmy pol roku dopiero) a rodzina jest dla mnie tez wazna zwlaszcza ze ich nie widzialem dlugo.
Ona: jasne masz do tego prawo, ale mogles chociaz uprzedzic
Ja: mialem inne plany bo nic o chrzcie nie mowilas
Ona: wiem
Ja: zreszta jaki w tym problem dla swojej ukochanej zmieniac te plany skoro nie sa wazne ani wiazace dla mnie w pewien sposob i isc z Toba??
szukasz dziury w calym.
Ona : narzeczona czy nie... bez sensu
albo ktos jest w twoim zyciu wazny albo nie
Ja: robisz afere o to ze nie chce przyjechac w swieta. To Ci tlumacze ze nie jestesmy jeszcze tak wazni czytaj (powazni jak na nasze poczytania zwiazkowe - pol roku) aby jezdzic do siebie w okresie swiatecznym. Poki co kazdy ma rodzine swoja, a moze kiedys przyjdzie czas ze swieta bedziemy spedzac razem. I poki co mi by bylo glupio nawet zaproponowac kobiecie swojej aby przyjechala do mnie w okresie swiat.
Ona: ooo właśnie o tym mowie głupio by Ci było w sensie zbyt wiazace. Ale jednoczesnie uwazam, ze wyjscie do Karczmy ze znajomymi
nie jest niczym wiazacym takze wybacz wiec w mysl tego wszytkiego uwazam ze wspolne chrzciny tez nie sa dobrym rozwiazaniem.
Ja: jak angazujace. Piszesz wogole nie na temat. Glupio mi by bylo Cie zaprosic bo by bylo zbyt angazujace?? ło ☠☠☠☠osci. Skad to wzielas? Brzmienie chyba jest takie ze glupio mi by bylo Ci kazac przyjechac do innego miasta, wtedy gdy sa swieta czas dla rodziny, dla zmarlych gdzie mozna z rodziny kogos odwiedzic na grobie w swieta. I nawet by mi nie przeszo przez mysl ciagniecie Cie do innego miasta - do mnie. Wyjscie do karczmy nie jest niczym wiazacym i nawet Ci pisalem, chetnie ale nie w swieta...
Ona: bo ja uwazam, ze jak ktos chce to mozna pewne kwestie pogodzic, ale rozumiem nie chcesz, nie jestes na to gotowy, bo nie jestem az tak wazna
|
|
|