Wizaz.pl - Podgląd pojedynczej wiadomości - Majowki przynosic zaraz beda nowine radosna, a czerwcowkom niech brzuchy jeszcze podr
Podgląd pojedynczej wiadomości
Stary 2014-05-01, 21:44   #2675
Karlain
Rozeznanie
 
Avatar Karlain
 
Zarejestrowany: 2004-06
Wiadomości: 950
Dot.: Majowki przynosic zaraz beda nowine radosna, a czerwcowkom niech brzuchy jeszcz

Cytat:
Napisane przez wiola883 Pokaż wiadomość
OPIS MOJEGO PORODU
W wielka sobotę posprzątałam dom i coś zaczęły boleć mnie krzyże ale ja tak mam zawsze jak poschylam ale śmiałam się do męża żeby mały czasem nie wychodził bo ja chce się najeść , poszliśmy spać i o północy z minutami obudziła mnie takie plum i poleciały ciepłe wody wstałam z łóżka i idąc do łazienki też pociekło i się zastanawiałam czy to wody czy siku , budzę męża i mówię ze chyba wody mi odeszły a on nie żartuj kładź się spać to położyłam się a tu znowu pociekło wiec zebraliśmy się i pojechaliśmy do szpitala skurczy nie miałam a w aucie tez pociekło trochę i z takimi mokrymi portkach szłam do rejestracji. przed pierwsza zaczęło się wypytywanie , badanie i okazało się ze już 5 cm to się ucieszyłam ze tak szybko pójdzie , ale złudne moje nadzieje . Podłączyli mnie do ktg i skurcze malutkie nie wyczuwalne nawet dla mnie , zgodziłam się na lewatywę nic strasznego a potem dzidziuś czyściutki .
Zostaliśmy umieszczeni na sali rodzinnej warunki świetne cała wielgaśna sala z łazienka dla mnie i osobna dla męża i wanna do porodu była tez i wszystkie bajery pomagające w rodzeniu .
o 3 zaczęły się skurcze co 5 minut i to już takie bolesne wiec pod prysznic na piłkę i powiem ze się tak rozluźniłam ze zamiast rosnąc skurcze to zmalały ale było już 7 cm rozwarcia i tak zostało do 8.30 została zmieniona zamiana w szpitalu czekanie na obchód i decyzja wywoływanie skurczy przez kroplówkę , oczywiście pani położna tez się zmieniła i na lepsze bo bardzo mi pomogła , spytała się czy zgadzam się na kroplówkę i nacięcie krocza jak będzie potrzebne , oczywiście się zgodziłam bo już chciałam mieć to za sobą.
zaczęły się coraz mocniejsze skurcze i zaczęło boleć jak cholera nie ukrywam , a rodziłam na stojąco a przy partych kucałam ale było mi nie wygodnie i położna dała mi krzesło porodowe i siadałam i parłam aż tak do wyjścia główki a potem już na klasycznej pozycji rodziłam resztę , jak główka przeszła to reszta wyszła błyskawicznie i jak się już ma maleństwo na piersiach to cały ból mija i się człowiek wpatruje w nie to aż same łzy się cisną do oczu a łożysko to nawet nie czułam w ogóle jak je rodziłam bo cały świat mi zasłonił mój moletki synuś . Tata dumny przeciął pępowinę , i poszedł doglądać Kacperka jak go warzyli i mierzyli a mnie pan doktor szył bo musieli mnie naciąć ale tylko 2 cm i pochwalił mnie że od dawna nie miał takiej pacjentki jak ja ze nic nie marudzi ze ja ciągnie itp po szyciu śmiał się ze jak nówka mam krocze . Pan doktor bardzo sympatyczny pogratulował nam uściskał nam ręce i pochwalił że pięknie rodziłam .
Poleżeliśmy 2 godziny z malutkim przy piersi a mąż pojechał się przebrać i zjeść coś bo zmęczony był i pojechał mi po rosół bo ja tez głodna byłam .
Powiem wam ze po tych 2 gadziny leżenia od razu wstałam i pod prysznic nic mi się nie działo i nawet chwili nie leżałam od razu chodziłam i się ruszałam i siedziałam wszyscy się dziwili ze mam tyle siły ale mi ja dał mój synuś Kacperek .
i tak w skrócie I faza porodu trwała 6 i 20 minut a II to 30 min a od odejścia wód 9 i 15 minut to jak na pierwszy poród to nawet szybko .

trochę wam naskrobałam ale tak to widziałam a i jeszcze jedno niema co się dziewczyny przejmować dodatnim gbs bo ja miałam i dostałam antybiotyk dożylnie od razu i później jeszcze raz i synuś miał badania i zdrowy jak rydz
to tyle myślę ze was nie zanudziłam
przepraszam ze tak chaotycznie i bez składu ale ładnie pisać nie umiem wybaczcie .
bardzo miło mi się czytało opis Twojego porodu
cieszę się, że mile go wspominasz brawo!

ja się boję swojego... mam nadzieję, że dam radę jak Wy tutaj


Cytat:
Napisane przez nadiak1 Pokaż wiadomość
Witam w klubie. Mnie od poniedziałku bolało gardło, ale psikałam Tantum Verdem i miałam nadzieję, że przejdzie. Niestety dzisiaj w nocy bolał mnie nos w środku, gradło i uszy,znam to dobrze, a to oznacza jedno - zapalenie zatok. Już czwarty raz w ciąży mnie łapie. Najgorsze że zostały dwa tygodnie do porodu, a zapalenie zatok bez antybiotyku leczy się też dwa tygodnie więc pewnie przypadnie mi ten zaszczyt rodzić przeziębiona. Ale się tego boję, nie dość że mega wysiłek do porodu to jeszcze osłabiona przeziębieniem. Jutro idę do lekarza.
wiesz to jest problem, przynajmniej dla mnie
ja całą ciąże chodzę z katarem, przeziębiona jakby i tyle mi rzeczy dolega, że dla mnie to jedna zmieniająca się choroba, jedna po drugiej lub kilka na raz
a jak byłam w szpitalu i miałam infekcję górnych dróg oddechowych z jelitówką i gorączką, to ten kaszel z biegunką i wymiotami, myślałam, że mnie dobije, a jak bardzo bałam się o dziecko i jak sobie pomyślałam, że miałabym rodzić z przeziębieniem to chyba bym nie dała rady... dlatego boję się przeziębień...straszny kryzys zdrowia miałam...
Karlain jest offline Zgłoś do moderatora