Rozstanie z narzeczonym
Witam,
kilka dni temu rozstałam się z narzeczonym. On zerwał mówiąc, że już nie kocha i nie ma możliwości powrotu. Wyraził się jasno, ale jednak postanowiłam pojechać do niego i spróbować zawalczyć, żeby potem nie żałować, że tak szybko odpuściłam 4 letni związek. Jest mi ciężko, ponieważ mieszkaliśmy ze sobą 3 lata, mamy psa, mieliśmy razem się wyprowadzać do mieszkania, które kupił w innym mieście, włożyłam dużo serca w remont, każdy element ja wybierałam, jeździłam tam pilnować wszystkiego, gdy był w delegacji. Dzień przed rozstaniem, fakt pokłóciliśmy się bardzo, ale następnie pogodziliśmy. Wyjechał nad ranem zabierając swoje rzeczy, mówiąc ze ich tam potrzebuje, bo planuje kilka dni tam zostać, aby przypilnować reszty remontu. W południe dostałam telefon, że to jednak koniec i dlatego zabrał swoje rzeczy. Tchórz. Ta kłótnia była tylko pretekstem podejrzewam, aby to zakończyć. Często się kłóciliśmy, ja jestem choleryczką, on nie umie rozmawiać. Wiem, że trzeba żyć dalej. Ale jak poradzić sobie z tym okropnym bólem? Jak przeżyłyście takie rozstanie? Byłam zupełnie zaskoczona jego decyzją, ponieważ wcześniej nie rozważaliśmy rozstania tylko chcieliśmy się dotrzeć. Jak drogie wizażanki poradziłyście sobie z tym szokiem po rozstaniu? Z pustką, samotnością? Mieliśmy brać ślub, rezerwować sale... Jestem kompletnie rozbita i nie mogę jeść, uczyć się, jestem w rozsypce. Wiem, że nie ma złotego środka na ból po rozstaniu, ale jak wrócić do świata żywych i mieć nadzieję, że kiedyś znów się uśmiechnę? Pozdrawiam
|