Pierwszy płacz przez Małego zaliczony................ ......................... ...........
Jak pisałam rano się obracał, i skończył na pozycji główką do góry. I się przesuwał z lewek na prawą. Nieprzyjemne było jak mocno się wypychał ale znośne jeszcze. Ale jak ułożył się na środku i pchał do góry to już nie mogłam... Dosłownie było widać że jest pomiędzy żebrami, bardzo wysoko, wręcz jeszcze chwila a w mostek by wszedł... Miałam problem ze złapaniem oddechu bo gniótł, ścisnął mi żołądek i myślałam że jeszcze chwila i pawia puszczę, no i skóra...Miałam wrażenie że zaraz pęknie bo z taką siłą się rozpychał. Tż z litością się patrzył na mnie... Ja łzy w oczach i normalnie grochy po policzkach mi leciały... Koszmar

Kocham jak Malutki się rusza ale nie w taki sposób

A co jak On się już nie obróci i będzie tylko rósł, nabierał sił i dalej będzie tak cisnął do góry? No umrę chyba
Aaaa... Jutro muszę iść kupić buty do człapania... Dzisiaj już w moje baleriny i takie ala tenisówki wciągane były za małe. Chciałam z psem wyjść to się załamałam i Tż poszedł bo żal mu mnie było chyba... I nie wiem czy stopa urosła o jeden rozmiar, ale chyba nie. Po prostu mam tak spuchnięte palce u stóp i całe podbicie że ciśnie i boli...
Ale marudzę
Ale jakoś czuję że moje dziecko ma ADHD już za czasów brzuszkowych

Bo nie ma godziny żeby się nie ruszał, nie ma godziny żeby się nie wypychał

Wystarczy że wygodnie usiądę lub się położe i już jazda w brzuszku. No ale dzisiaj mogłam stać i się rozpychał...a jak ukucnęłam żeby buta włożyć to mnie kopnąl kilka razy gdzieś po ?odbycie?
Także jazda na całego... Nie oszczędza mnie ten mój Maluszek
Jeszcze "tylko" 2 miesiące

o ile szybciej przez skórę mi nie wyjdzie
