Wizaz.pl - Podgląd pojedynczej wiadomości - Sierpniowe maluchy opuszczają brzuchy. Mamy sierpniowe 2014 część VI
Podgląd pojedynczej wiadomości
Stary 2014-08-15, 16:45   #3312
gosia3103
Zakorzenienie
 
Avatar gosia3103
 
Zarejestrowany: 2009-04
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 4 374
Cytat:
Napisane przez kasia_ruda Pokaż wiadomość
może o 20 przyniosą śniadanie[emoji16] jak tam się masz? Coś się pisze na ktg?
Nie wiem, bo nie mam robionego normalnie. Położna przychodzi co godzinę dwie i przykłada na chwilę, słucha czy ok a potem sobie idzie.
Niedługo ma przyjść lekarz mnie zbadać
Skurcze mam co 1,5-4 minuty, im krótsza przerwa tym krótszy też skurcz. Ale boli tak samo ;-) strasznie od pleców mi idzie. Da się przeżyć ale bywało mi w życiu lepiej ;-)
Cytat:
Napisane przez paulownia Pokaż wiadomość
P
Thor dziekuje teraz tylko tatuś mu musi młotek kupic:brzydal
Przetrzymują nas trochę w szpitalu, bo chodziłam od środy z saczacymi sie wodami i sprawdzają nas na ryzyko infekcji. Dostaliśmy dodatkowo antybiotyki.
Jak mówiłam, wody zaczęły mi ciurkac już w środę o 6 rano. Pojechaliśmy do szpitala, skurczy żadnych nie miałam. Podali mi lewatywę i akupresure na skurcze, ale działało to powoli. Mieli okropny natłok tego dnia, wiec w końcu nas odeslali co mnie wkurzyło. Sami spowodowali przez to ryzyko infekcji. Zaczęłam mieć silniejsze skurcze na noc, i głownie bóle krzyżowe, w każdym razie nie zmruzylam oka tej nocy a nad ranem już jeczalam niezgorzej. W szpitalu rano podłączyli mi jednak oksytocyne, bo miałam tylko 2 cm rozwarcia, choć przemeczylam sie cała noc. W związku z czym nie mogłam rodzic w wodzie, niestety.
Po oksytocyne bóle zrobiły sie hardcorowe, i nadal głownie z krzyża. Wymieklam. Myślałam, ze bede twarda i odporna, ale w praktyce poleglam i rychło zaczęłam gryźć poduszkę z bólu, a propozycje zzo przyjęłam z ulga. Anestezjolog zjawił sie niebawem, dostałam znieczulenie, ale działało dość wolno, wkrótce odczuwalam skurcze ale były lżejsze do zniesienia. Udało mi sie coś z trudem zjeść, mama dała mi kawy przez slomke. Po godzinie, ku zdziwieniu położnej, rozwarcie skoczyło z 2 do 10 cm. Tu już przyszły skurcze parte, i odłączyli mnie od znieczulenia. Parcie szło mi jak krew z nosa byłam zmęczona, spocona, wyczerpana i brakło mi sił. Stały nade mną położne i przekonywały ze dam sobie radę i że swietnie mi idzie. To jednak trwało za długo, prawie półtorej godziny parcia, myślałam ze nigdy go nie wypchne pod koniec już zużylam resztę sił, i kiedy główka w końcu przeszła nie chciało mi sie wierzyć ze dałam rade. Ostatnie parcie- i chwile pózniej dali mi go na brzuch, ciepłe, mokre i śliskie cialko, i cała ta rzeźnia, ból, pot i łzy zrobiły sie jakieś nieważne...
Urodziłam lozysko, położna zaszyła mi niewielki pęknięcie i już było po wszystkim. Byłam okropnie zmęczona i szczesliwa mały possał trochę, leżał u mnie jakiś czas, potem go umylysmy i ubralysmy i przewieźli nas do hoteliku szpitalnego dla mamus. Jesteśmy na obserwacji do niedzieli, zrobili mu prześwietlenie- miał trochę wód plodowych w płucach i właśnie jest podłączony do odsysania, dostaje penicyline i śpi jak na razie.
Jestem w nim totalnie zakochana TZ tez stracił totalnie głowę dla syna a wszystkie pielęgniarki mówią ze jest słodki.
W sumie poród wyszedł zupełnie inaczej niż sie spodziewałam, ale to już chyba nieważne... Mam mojego Groszka przy sobie i to sie liczy.
Matko, ja też już nie mam siły a gdzie jeszcze do końca...
Ale tak jak piszesz, finał wszystko wynagrodzi
__________________
http://maleslodkosci.blogspot.com/ zapraszam do kuchni
a tu inne moje dzieła https://wizaz.pl/forum/showthread.ph...9#post40551899

Edytowane przez gosia3103
Czas edycji: 2014-08-15 o 16:47
gosia3103 jest offline Zgłoś do moderatora