zmarszczki czy trądzik? co wybrać ;)
Pytanie jak w tytule bynajmniej nie ironiczne,tylko jak najbardziej serio.
Po ponad 17 latach walki z trądzkiem,walki która wciąż trwa niestety mimo ukończenia jakiś czas temu trzydziestej wiosny życia.
Po stosowaniu miliona środków,kremów,olejków,hy drolatów,leków itp. doszłam do jakże miłego dla mojego portfela i cery wniosku,że moja cera lubi (oraz potrzebuje) absolutny pielęgnacyjny minimalizm.
czyli w moim przypadku najprostszy możliwie nawilżający krem na dzień, obecnie wycofana niestety Alterra bezzapachowy krem na dzień, zaś na wieczór po dokładnym demakijażu nie nakładam już nic.
wiem ,ze wiele wizażanek zrobi teraz klasyczny "facepalm",ale prawda jest taka ,ze takie minimum mi służy,moja skóra przestała ściągać się na policzkach,w strefie T praktycznie w ogóle się nie przetłuszcza,choć byłam typowym mieszńcem. Efektem jest dość gładka cera,z wieloma przebarwieniami po pzbytym trądziku,natomiast z ulgą stwerdzam,ze od dłuuuugiego juz czasu nie wyskoczyła mi żadna nowa gula.
Tym przynudzającym wstępem zmierzam jednak do tego ,ze jako pełnoletnia trzydziestka obawiam sie tego co jeszcze o dziwo (dzięki mamie za geny) nie nastapilo czyli zmarszczki. wiadomo,ze lepiej zapobiegac,tylko no wlasnie jest ten problem,ze przy probach powrotu do "klasycznej pielegnacji: krem rano,krem na wieczór plus serum czy inna dodatkowa pielegnacja odbijają się nieprzyjemnym powrotem gul.
z jednej strony wiem,ze musialabym sprobowac,bo wiadomo,ze kazda skora inaczej reaguje na dany krem,ale z drugiej nie chce stracic tego,czyt. w miarę czystej cery , co udało mi się osiągnąć.
czy jako prewencja przeciwzmarszczkowa wystarczą filtry? jedyny który nie robi mi kuku to matujący vichy plus 50.
|