Napisane przez schoca
Kochane, konto zalozylam jakis czas temu, alr dopiero wczorajsza sytuacja zmusila mnie do tego, zeby tutam napisac. Czytalam wiele tutaj watkow i jestem pewna, ze tylko Wy jestescie w stanie mi pomoc
To nie bedzie krotki post, dlatego bede wdzieczna, jesli doczytacie go do konca.
Jestem kelnerka, moim obowiazkiem jest byc mila dla kazdego klienta i wiecznie sie usmiechac. Oczywiscie, ze nie traktuje powaznie jakis glupich podrywow. Raczej sie z tego smieje. Mam, a moze mialam chlopaka, ktoremu o wszystkm mowilam. Zartowal a wrecz smialam sie z niektorych pomyslow ludzi. Wolalam byc szczera, dlatego czasami mu wspominalam xgdy pytal jak bylo w pracy.
Nie wiedzialam ze tak to na niego dziala, raczrj nie pokazywql mi zazdrpaci, bo tal naprawde nie dalam mu powodow, zeby myslal ze ktorys podryw zrobil na mnir wrazenie.
Zreszta jestem w nim szalenczo zakochana, nie bede sie rozpisywac ile dla mnie znaczy, bo to teraz nieistotne.
Do rzeczy:
Bylismy wczoraj na balu andrzejkowym. Super zabawa. Do czasu..
Na tej samej imprezie byli hiszpanie, klienci restauracji w ktorej pracuje. Gdy mnie rozpoznali to zaczeli machac i sie usmievhac. Nic nadzywczajnego, ten narod tak ma.
Pewnrj chwili wyszlam do toalety przypudrowac nos i dostalam smsa od przyjaciolki (na sali nie bylo zasiegu) zebym do niej zadzwonila. Wiec niewiele myslac siadlam w koryatrzu i dzwonie... Naglr przychodzu moj chlopak i mowi :"wyszlas z nim?!" Ja w takim szoku, o jakirgo jego mu chodzi. Odpowiadam :"przeciez widzisz ze jestem tu sama i probuje sie dodzwonic". Cisza, odwrocil sie na piecie i nie chcial rozmawiac. Myslal ze wyszlam z jednym z hiszpanow.
Doppiero po rozmowie znajomych ktorzy widzieli ze bylam sama, moj chlopak zrozumial. W zasadzie najwiecej wytulaczyl mu kuzyn, ze tala moja praca, ze wifac ze go kocham etc...
Jesli myslicie ze to koniec to jestescie w bledzie.
Pozniej wszystko bylo znow ok. Ale prawdziwy dramat jeszcze przede mna...
Wrocilismy na mieszkanie. Juz od progu zaczelisny miec na siebie ochote. Moj chlopak powiedzial, ze nie ma prezerwatyw, ja na to ze ja przeviez mam. I w tym momencir CZAR PRYSL...
Zobaczyl ze w opakowaniu sa 2 prezerwatywy a nie 3 i zalozyl zdrade. Wyzwal mnir i ze mna zerwal. Powiedzial nawet ze sir mnie brzydzi...
Zastanawiacie sir jaka jest historia zagubionej prezerwatywy? Otoz... Ostala zuzyta. Owszem, ale razem z moim chlopakiem.
On tego nie pamieta i usilnir wmawia sobie ze to jest dowod na moja zdrade.
Dziewczyny uwierzvie mi ze nigdybbyl tego niee zrobila...
Twierdzi, ze mialam kiedys tylko jedna prezerwatywe.
Zgadza sie. Na samym poczatku znajomosci nasz pierwszy raz zdarzyl sir niezaplanowanie i ja mialam jakas "stara" prezerwatywe. Byla ona jednak z jakims dodatkiem, ktoty mial wplyw na penisa mojego chlopaka taki, ze zywczajnie w swiecie nie dalo rady nic zdzialac. Nastroym razem on zakupil paczke, jednak tez nie radzilismy sobie z nimi. Po 3minutach nadawaly sie do wyrzucrnia.
Ktoregos dnia ani ja ani on nie mielismy prezerwatyw
Wiec pomyslalam ze nie moze byc taka sytuacja ze juz blisko blisko a my zabezpieczenie niee mamy. Kupilam wiec najzwyklejsze klasyczne bez zadnych dodatkow z mysla ze takir sie sprawdza. Nie sprawdzilyvsie jednak i te... dlatego zuzylismy jedna i wrzucilam ja na dno szafy. Od tamtego momentu uprawialosmy sex bez zabezpieczenia.
Przy przeprowadzce znalzlam to pudeleczko i zabralam na nowe mieszkanie. To pudeleczko ktote on wczoraj widzial... nasze wspolne. A on nie wierzy nie pamieta, ze to nasze. Mysli naprawde ze go zdradzilam.
Nie wiem jak mu to udowodnic.. chce ratowac xwiazek. Chce zeby wiefzial ze bylam naprawde w porzadku .. probuje mu przypomniec cala ta sy
Tuacje, on zaciekle twerdzi ze nie pamieta.
Ze musi przemyslec i poukladac wszystko, ze poli co z namj koniec. Jesli on znajdzie jakis dowod lub sobie przypomnie to wroci. Narazie wiele mu sie nie zgadza...
Pol nocy myslaln jak moge mu to przypomniec. Az wreszcie przypomniala mi sie sytuavja, gdy chcielisny sie dawniej kochac. A ob mowi ze niee na prezerwatywy, ja odpowiadam, ze przeciez mam jeszcze. On zapytal ktore? Ja mowie ze te co ostatnio. A on na to, ze bezsensu nawet zakladac bo nie da rady...
Potwierdzil ze byla taka sytuacja. Juz sie ucieszylam. Ale po chwili dodal, ze to nie bylo z tymi prezerwatywami. Na litosc boska! Nie kupowalam innych, wiec to byly te!!
Prosze Was o wsparcie. Moze macie pomysl jak do niego dotrzec??
|