Zdecydowanie, najpierw skórę przyzwyczajam do kwasów wiec słabe tonik i małe stężenia i efektów raczej nie było, ale jak zaczęłam mocniejsze stężenia w okolicy 20% stosować to już po pierwszym peelingu zaczęłam widzieć efekty, łuszczenia się ale tylko w miejscu pryszczy (po atre łuszczyla się cała twarz), a po kwasach dookoła pryszczy czy zaskórnika robiła mu się taka łuszcząca obwodka, tak,że mogłam po kilku dniach delikatnie peelingiem mechanicznym złuszczyć taka "błonkę" wierzchnia z pryszcza czy zaskórnika zamkniętego i w ten sposób z każdym peelingiem kwasowym pryszcz znikał coraz bardziej, łącznie z przebarwienie, i co najlepsze nie wyskakiwaly nowe
Żałuję że tak późno od odkrycia w internecie czegoś takiego jak kwasy się wzięłam za nie, byłam okropnie wysypana, głównie zaskórniki zamknięte, które przy moich kombinacjach przy nich zmieniały się w gule bolące a potem w białe pryszcze i tak w koło. Nawet kupiłam potrzebne składniki ale zabieralam się za to jak pies do jeża, leżało w szufladzie a ja uważałam to za ostatnią deskę ratunku ("może nie jest tak tragicznie jeszcze?" A było....).
Sama robie peelingi z półproduktów zgodnie z instrukcjami z wizażu bądź z blogów. Składniki kupuje w sklepie z polproduktami, ja akurat w enaturalne i zsk bo mam możliwość odbioru osobistego, ale jest ich mnóstwo
Salicylowy można stosować na spirytusie (bardziej widać działanie w postaci łuszczenia, ale przez pierwszą minute piecze przeokropnie) i na glikolu (nie piecze ale też nie ma luszczenia). Uzywałam jeszcze glikolowego, który u mnie też fajnie działał ale robił mi taką sucha skorupę na twarzy przy której nie mogłam opanować się ze zdrapywaniem a wiem ze nie powinnam

i raz migdałowy ale ten zostawiłam na lato. W formie toniku mlekowy (nie wspominam jakoś wyjątkowo, na razie używać nie będę) i glukonolakton.
Co do bikini to musze spróbować atre, jest szanse ze pomoże na wrastanie i krosty po depilatorze?