Wizaz.pl - Podgląd pojedynczej wiadomości - Problem z mamą. Czy gdzieś tu leży moja wina?
Podgląd pojedynczej wiadomości
Stary 2015-08-10, 20:06   #1
higirl
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2015-06
Wiadomości: 192

Problem z mamą. Czy gdzieś tu leży moja wina?


Nie wiem od czego zacząć w sumie. Mam 18 lat i problem z mamą. Ostatnio dość dużo się kłócimy. Chodzi ponoć o to, że nic nie robię. Moja mama nie pracuje, nie wychodzi także z jakimiś koleżankami. Jest praktycznie cały dzień w domu. Jako że mam wakacje zawsze jej pomagam, mam dość duży dom i tak co 3 dni robię odkurzanie i ścieranie podłóg w całym domu, codziennie pomagam przy obiedzie, czasami też coś pozmywam no i dodatkowo jak coś chce typu żeby łazienkę posprzątać albo iść plewić kwiaty. Ostatnio w sumie o nic wywiązała się awantura. Ja jak zwykle przyszłam rano do kuchni, jej nie było i zaczęłam obierać ziemniaki. Gdy ona przyszła zaczęła po mnie wrzeszczeć, że nic nie robię, nawet sobie rzeczy nie potrafię wyprać. Powiedziała mi, że jestem tępa i jakieś inne wyzwiska. Kłótnia wywiązała się chyba z tego powodu, że miałam w ten dzień ugotować obiad, bo ją bolała ręka, a ja już miałam jechać na basen bo miało być 35 stopni. Nie pojechałam, więc chciałam chociaż tych ziemniaków jej naobierać. No ale ona mnie zwyzywała, ja powiedziałam jej, że jest hipokrytką, bo jeszcze dzień wcześniej ją o to pytałam a ona stwierdziła, że mam jechać i sama sobie poradzi. Wyszło n to, że znajomi są waźniejsi od niej. OK, po 3 dniach pogodziłyśmy się, ja doszłam do wniosku, że jeśli chodzi o pranie ma rację, że powinnam prać swoje rzeczy. Tak więc na drugi dzień od razu zabrałam się za wypranie zasłon, firan, przebrałam pościel etc. Było spoko przez 2 dni. Pojechałam któregoś dni na basen. Gdy wróciłam chciałam wyprać swoje rzeczy (zawsze się rzucała, że walnę mokrymi rzeczami i czekam aż ktoś je wypierze). Oczywiście nie pozwoliła mi tego zrobić, bo stwierdziła, że jest za mało do prania. Po 5 minutach sama zaczęła to prać. Chciałam więc powiesić te rzeczy to stwierdziła, że nie, bo tam są firany i źle to zrobię. No ok. To poszłam sobie w takim razie na komputer, zaczęłam się zajmować inną rzeczą któa dość mnie pochłonęła. Za 10 minut zaczęła z dworu krzyczeć, że mam iść jabłka zbierać. A pytałam jeszcze wcześniej czy ma coś do mnie do roboty, to nie odpowiedziała. Więc mówię jej, że zrobię to jak skończę. TO znowu zaczęła po mnie wrzeszczeć.
Później gdy od razu poszłam to zrobić to krzyczała, rzuciła mi praniem że mam to iść wieszać. Poszłam, powiesiłam, to ciągle dogadywała mi komentarzami, że źle, że nawet prania powiesić nie potrafię, ciągle jakieś komentarze. Wkurzyłam się ostro i coś jej odpowiedziałam. Teraz nie rozmawia ze mną już 5 dzień, twierdzi, że nic nigdy nie robię, a ja w sumie można powiedzieć jestem na każde jej zawołanie, zawsze robię to co chce, od siebie też robię ale tego nie widzi ani moja mama ani mój tata. Najlepsze jest to, że jeszcze dziś znowu wyzywała mnie, że jestem głupia, kretynka itd. i później rzuca się, że nie potrafię jej nawet przeprosić za to, że nazwałam ją hipokrytką, przy tym prawie się popłakała. A po pierwszej kłótni naprawdę się starałam, ciągle gdy widziałam coś brudnego od razu szłam i to robiłam, naczynia wszystkie zmywałam, to powiedziała, że ostatnio jakaś pracowita jestem i widzi dużą poprawę, po czym za kilka dni mi powiedziała, że nic nie robię i tylko balować umiem, a było ciągle tak samo. Wiadomo, że jak jadę od rana na basen to nie zrobię tych czynności, ale jak jestem w domu to wszystko robiłam. Ona oczekuje ode mnie, że mam ją przeprosić sama mnie przy tym wyzywając. To jest bardzo ciężki charakter, przy kłótniach wypomina mi, jaka ona to dobra dla mnie, bo jak mnie coś bolało to przy mnie była, jak pieniądze mi daje, jak maści mi kupowała na jakieś dolegliwości... A jak chcę np. pozmywać naczynia od razu po obiedzie to dosłownie krzyczy po mnie, że mam tego nie robić i że ona zrobi to sama bo jej się nudzi. A tata ciągle mi chodzi i mówi o obowiązkach, że muszę pomagać, że teraz dostanę rachunki na głowię i będę musiała się nimi zająć, chodzić często do sklepu etc. Bardzo mnie to boli, że nie widzą tego, że się staram i zawsze chcę pomóc, a później wychodzi na to, że i tak nic nie robię. Nie wiem co o tym myśleć.
higirl jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując