wogóle

z tematów "pociążowych"... miałam ostatnio gości i stwierdziłam że jestem DZIWNĄ matką... wiecie.. ale wydaje mi się że dobrze robię

(jak każdej matce pewnie...)
wiecie np. przychodzi ciocia i młody się wita buziakiem itd.. ale jak idą to dał tylko papa w sensie powiedział i nie chciał dać buziaka - i oni foch że powinien, i jeszcze dostał opr od drugiej cioci że brzydko się zachowuje bo nie chciał dać buzi... i kurcze... mówię że przecież NIE MUSI... tak... wydaje mi się że taki buziak, jako gest hm... miłości z strony dziecka ma wyjść od dziecka a nie że "musi"....
i tak się wdaliśmy w dyskusje i wypowiedziało się pare osób z starszego pokolenia

i wyszło że jestem dziwna....
bo ja np. uważam że Młody ma prawo mieć zły humor i np. powiedzieć niewiem koledze, kuzynowi, cioci czy nawet babci albo mi jako mamie że nie chce się z bawić z daną osobą... albo np. że on MUSI dać buzi na dzień dobry i na dowidzenia... albo że MUSI zjeść to czy to... i wyszło że go rozpieszczam, potrzebna mu dyscyplina itd...
jeszcze Młody dolał oliwy do ognia bo się hm... obraził że go nazwali że brzydko robi i nie chciał się bawić, no i jego wujek go za uszka tak dla zabawy łapał i on w ryk

i oni do niego że brzydko też się nie bedą z nim bawić itd... nno więc jak zostaliśmy sami to ich upomniałam

że sory ale może on nie lubi pstrykania w uszka nawet dla zabawy
mam wrażenie że ludzie myślą że dzieci są hm... troche jak robocik... MUSI robić to i to, nie może mieć foch, nie może mieć własnego zdania.... hm...
co myślicie? dziwna jestem??