Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-03
Wiadomości: 1 261
|
Zamiana mieszkania i mama.
Cześć dziewczyny.
Bardzo was proszę o jakąś radę i pomoc. Nie lubię się uzewnętrzniać, zwierzać i na ogół sama podejmuję różne decyzje, ale jestem w wielkiej kropce.
Jestem niepełnosprawna. Nie będę mocno wnikać. Ale potrzebuję pomocy osób trzecich, w niektórych sytuacjach. Mieszkam z chłopakiem niedaleko mojej mamy. Jakieś 2 ulice, 5 minut drogi. W ogóle z mamą nie mieszkam już jakieś 7 lat. Od początku mieszkam w tej samej okolicy. Jest to sytuacja, nie ukrywam wygodna, bo w razie jakichkolwiek problemów z moim zdrowiem jest mama, która pomoże, jak facet w pracy. W grudniu mam zabieg i nie wiadomo w jakim będę stanie.
Oprócz tego mam psa (który do niedawna mieszkał na podwórku u brata, ale wyszło tak, że musi być teraz ze mną i mamą). Z racji, że jest za duży ja z nim nie wyjdę na dwór, tak więc kiedy chłopak jest w pracy, on jest z mamą, kiedy mama w pracy, on z nami itd. I tak sobie mój chłopak głównie chodzi po pieska do mamy i zaprowadzą go do mamy. Z racji odległości nie jest to uciążliwe, ani męczące, tym bardziej, że mój facet kocha psy.
I teraz tak.. staram się o zamianę mojego mieszkania z urzędem miasta na mieszkanie, które będzie dla mnie wygodniejsze. I mam szansę to zrobić już niedługo. Dostałam dwie propozycje mieszkań: Jedno na drugim końcu miasta. Daleko. Daleko mama w razie kłopotu i pomocy, daleko, żeby zajmować się na spółkę psem. A kocham moją suczkę i nie wyobrażam sobie ją zostawić na stałe u mamy. Na dodatek ja i mój chłopak obecnie ciągle jeździmy z nią do lekarza. Musielibyśmy kilka razy dziennie przemierzać autem całe miasto, a właściwie chłopak by musiał, przed pracą i po pracy. Ja zostaję bez auta i kupa kasy idzie na benzynę. Poza tym nie wiadomo czy nie będę potrzebowała pomocy w grudniu, jak będę po zabiegu i nie wiadomo ile takich sytuacji będę mieć w życiu jeszcze.
I drugie mieszkanie, o którym dowiedziałam się w momencie, kiedy przyszłam, po skierowanie obejrzenia tego pierwszego. Mieszkanie w bloku i klatce mojej mamy. Tylko piętro wyżej i po przeciwnej stronie. I nawet fajniejsze niż to 1. Trochę większe, fajniejszy układ, i okno balkonowe ( niestety brak balkonu ), ale w tym pierwszym nie ma nawet okna balkonowego.
Mama jak usłyszała, że mam taką możliwość podskoczyła z radości. Ja znowu jestem sceptyczna. Kusi mnie też to mieszkanie bliżej (ale czemu aż tak blisko) mamy, ale boję się, jak to będzie wyglądało. Ona wie, że ja nie chcę, żeby u mnie przesiadywała. Zresztą teraz ma blisko i bywa tylko jak musi, bywa rzadko. Ale mam głupie wrażenie, że będzie w oknie i będzie mnie obserwować, kiedy wychodzę i wracam, czy wracam po piwie czy nie, jacy znajomi nas odwiedzają, a wiadomo odwiedzają. A jak się zdarzy jakieś spotkanie przy piwku, że będzie gadanie, bo piłam piwo itd itp. Jestem dorosła, a ja mam opory i jakieś stresy przed mamą, ale wiem, że to mieszkanie przy niej byłoby wygodniejsze. Mamy takie symulacje życiowe, że już wielokrotnie na dobre nam wyszło, że jesteśmy blisko siebie. Dodam, że nie przyjaźnię się z mamą, nie zwierzamy się sobie i ogólnie kontakt mamy średni. Może dlatego ja się stresuję tak i nie wyobrażam sobie, że ona nagle będzie widziała jak wygląda moje życie. Ale z drugiej strony wiem, że jak wyprowadzę się daleko, to bardzo szybko mogę tego pożałować. Nawet jak będzie zima, ja będę musiała jechać na ćwiczenia i będzie ślisko, auto będę mieć zaśnieżone i zalodzone i nie będzie miał mi kto pomóc i towarzyszyć, bo chłopak będzie w pracy. A on przecież nie może ciągle brać wolnego, bo i tak bierze często, nie tylko dla mnie, ale nawet i jak mówię, że trzeba znowu z piecholką do weterynarza.
Przepraszam, że tak długo. Proszę pomóżcie co robić. Bo albo teraz to mieszkanie i jedno z dwóch, albo wcale. A ja muszę je już zamienić. Czekam 2 lata, a i tak krótko, bo ludzie czekają o wiele dłużej. Napisałam mnóstwo próśb i wniosków i na spotkaniach byłam z ludźmi i w końcu mam szansę. Dodam, że chłopak tez uważa, że powinnam wybrać to przy mamie. Bez zastanowienia i mrugnięcia okiem był za tym, żebyśmy zamieszkali bliżej niej. Szkoda, że aż tak blisko, ale lepiej tak niż na drugim końcu miasta.
|