Witajcie! Nie nadrabiam, jestem wykończona..
Ksiądz nam zrobił taki numer, że mało brakowało a bym wybuchła!!!
Jak poszliśmy zaklepywać chrzest to pytałam czy jest szansa, że dostaniemy rozgrzeszenie, powiedział, że to zależy tylko od nas, jeśli podejmiemy decyzję, że do ślubu kościelnego powstrzymamy się od współżycia to dostaniemy, poszliśmy wczoraj do mnie do kościoła ale nie przyszedł do konfesjonału więc pojechaliśmy gdzie indziej. Tamten ksiądz pomarudził ale w końcu dał nam to rozgrzeszenie, mówię dzisiaj mojemu księdzu a ten z mordą, że jak mógł nam rozgrzeszenie tamten dać, że pewnie nie powiedzieliśmy wszystkiego albo nas źle zrozumiał, że nadużył prawa kościelnego i w końcu wyszło, że nie możemy przyjąć komuni!!! Ja się pytam gdzie było to prawo kościelne jak kasę za chrzest od nas brał?!?!?! Jutro mamy iść spisywać protokół przedślubny do niego i już mnie trzęsie na samą myśl! Zwłaszcza, że znowu kasę weźmie na zapowiedzi!
Reszta dnia udana, Liweczka była bardzo grzeczna w kościele

dostała złoty pierścionek, złoty łańcuszek z medalikiem, piękne pamiątki i jeszcze nie wiem ile pieniążków bo nawet nie patrzyliśmy

ukąpałam się i idę spać! Dobrej nocy!