Wizaz.pl - Podgląd pojedynczej wiadomości - Mieszkanie z chłopakiem vs jak przekonać do tego rodziców?
Podgląd pojedynczej wiadomości
Stary 2016-06-15, 18:25   #1
LadrynaA_
Przyczajenie
 
Avatar LadrynaA_
 
Zarejestrowany: 2011-05
Lokalizacja: xx
Wiadomości: 24

Mieszkanie z chłopakiem vs jak przekonać do tego rodziców?


Witajcie!

Mam 22 lata. Jestem studentką dzienną (2 rok) , właściwie zależną finansowo od rodziców. Czasem pracuje, czasem nie - zależy od tego ile mam nauki. W wakacje pracuje zawsze. Od pół roku jestem w związku z facetem. Pomimo wlotów i upadków, dzięki którym wzajemnie się poznajemy, jesteśmy szczęśliwi i oboje, pomimo tego jak śmiesznie to może dla niektórych zabrzmieć - czujemy, że chcemy być ze sobą już zawsze. Z perspektywy rodziców wygląda to tak, że ani myślą o tym, że chłopak mógłby u mnie nocować, czy to w wynajmowanym przeze mnie mieszkaniu, a bój się BOGA u mnie w domu, czy też ja u niego - toż to zbrodnia! Wiecie takie nocowanie przecież = SEX, a do ich świadomości nie dociera, że ja w tym wieku mogę już go uprawiać, jako że moja mama była dziewicą do ślubu, to chyba uważają, że ja też taka będę... Cóż prawda mogłaby ich zabić. Jestem taką osobą, która nie chce urazić rodziców, wszczynać przesadnych kłótni czy tym podobne. Mam swoje wyskoki od czasu do czasu, nie jestem idealnym dzieckiem, ale koniec końców zawsze staram się chociaż zachowywać pozory. Dlatego też ukrywam przed moimi rodzicami fakt, że owszem nocuje u mojego chłopaka(mówię że jadę na 2 tygodnie, że mam zajęcia wtedy kiedy nie mam, żeby móc dłużej zostać w mieście) - jego rodzice nie widzą problemu, bardzo mnie lubią i nawet jak jestem u nich kilka dni, to nie stawiają oporu, razem z jego mamą i siostrą gotuje, plotkuje, taka rodzinna atmosfera Często też on siedzi u mnie po kilkanaście dni - tak naprzemiennie (po 2-3 tygodnie się nie widujemy bo jeździ po Europie). I to, że tak często u mnie siedział, spowodowało kłótnie z moimi koleżankami (mieszkamy we 3 - 2 w jednym pokoju i jedna sama - zmiana co 3 miesiące) miały pretensje o brak czasu, o to że mój chłopak siedzi po ponad tydzień u mnie, że im to przeszkadza.... Straciłyśmy trochę kontakt i teraz zamiast pogaduch, rzucamy zdawkowe cześć. No i problem jest taki, że od października średnio widzę wspólne mieszkanie. Ja jestem z małego miasta, mój chłopak ze wsi, przez to moja mama średnio go akceptuje. Właściwie bez oporów powiedziała, że nie powinnam się zbytnio angażować, raczej wręcz powinnam po prostu poznawać chłopaków, a nie być zapatrzona w mojego TŻ. No cóż ona nie rozumie, że go kocham i nie chce nikogo innego. Dla niej to chłopak bez wykształcenia (skończył zawodówkę), raczej ograniczony, bez ambicji, do tego jak usłyszała, że on chciałby zostać na gospodarstwie, czyli po ślubie zamieszkalibyśmy u niego, to była afera, że jeszcze zagoni mnie do pracy w polu, a świstkiem z wykształcenia, będę krową tyłki podcierać I jak mówię, że czy tak czy tak, będę normalnie pracować, to ona swoje... Jak z TŻ kupiliśmy sobie obrączki i zobaczyła ją, to myślałam że zawału dostanie. No cóż, ona ma nadzieję,że ten związek rozpadnie się szybciej niż później..Mniejsza... Powiedzcie mi jak przy takim nastawieniu moich rodziców przekonać ich do tego, że chciałabym zamieszkać z TŻ? Jakieś konkretne argumenty? Moja mama wie o tym że średni kontakt mam z koleżankami, ale nie wie o co poszło. Pewnie zakłada, że ostatni rok studiów będę normalnie z nimi mieszkała... Najgorszy problem jest chyba taki, że no dostaje od nich pieniądze na mieszkanie, przejazdy, jedzenie (chociaż jeżeli o tą kwestie chodzi, to według mojej mamy 10 zł spokojnie na dzień wystarcza, a tak nie jest i i tak dokładam na to ze swoich).Jak coś sobie zarobiłam, to kosmetyki i pierdoły tylko dla mnie czy jakieś wyjścia- to szło z mojej kieszeni. Na urania i tak w większości dostaję kasę, bo jak to moja mama powtarza jeszcze sama się nie utrzymuje. Nie chciałabym się z nimi kłócić, tylko na spokojnie wytłumaczyć, że chce zamieszkać z moim chłopakiem, zarówno ze względu na sytuacje z dziewczynami, ale też dlatego, że nie uważam, że to związek tylko na chwilę. Boję się że padnie kwestia, że jestem na ich utrzymaniu i oni czegoś takiego finansować nie będą. Do tej pory miałam 700 zł stypendium, więc i tak nie byli w 100% obciążeni, a w tym roku zapewne go nie dostanę, nie wiem jak będzie z pracą, więc średnio mogę powiedzieć - będę się utrzymywać sama, a wam nic do tego...
__________________
Kocham Cię jak tlen po atomowej zagładzie
jak Władzia Jadzie
jak biedronka swoje kropeczki.


_________________________ _____________

Chciałabym wstawać z łóżka w idealnym makijażu
z idealną fryzurą
i z odrobionymi lekcjami
LadrynaA_ jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując