Kurcze, sporo w Was lekarze tego żelaza pchają

Ale wydaje mi się, że to bardziej na zapas - na zasadzie, że skoro już spada, to potem pewnie jeszcze więcej spadnie. Ja brałam chyba tylko pod koniec ostatniej ciąży żelazo.
Pamiętajcie, że z tabletek i tak niewiele tego żelaza się wchłania

To jest najgorsze, że to nie działa tak, że wezmę tabletkę i po kłopocie. Najlepiej uzupełniać żelazo pożywieniem, zielone warzywka, itp.
Aż z ciekawości popatrzyłam na moje witaminy i tylko 17 mg mają, a hematolog mnie pytała, czy biorę coś, bo powinnam, skoro miałam w ciąży anemię i jeszcze małopłytkowość (czyli po prostu mało płytek krwi, czyli problemy z krzepliwością). Powiedziałam, co biorę, a ona na to, że to dobrze. Ale chyba nie miałam jeszcze złych wyników, bo pewnie by coś więcej powiedziała. Tu generalnie nie widzi się swoich wyników

, tylko lekarz je widzi i mówi zwykle, że wszystko ok.
Ale a propos przyszedł mi dziś list od hematologa (takie podsumowanie wizyty, które wysyłają do lekarza kierującego i do pacjenta też). Na całą stronę ciasnym drukiem opisane moja historia i bieżąca sytuacja, sporo tego. I oni o dziwo uznają, że ja ogólnie mam małopłytkowość, bo dwa lata temu miałam trochę poniżej normy (fajnie swoją drogą, że tak po prostu mają dostęp do wyników, które gdzieś tam u lekarza rodzinnego zrobiłam) i teraz też tak mam. No ale nie będę Was zamęczać szczegółami.
Dziękuję

Staram się zachować równowagę pomiędzy dawaniem rad a wymądrzaniem się, bo zawsze miałam z tym problem[emoji38]Tu zawsze będzie milion pytań do
A właśnie pytałam ostatnio, jak u Was ze spaniem na brzuchu. Ale pewnie gdzieś w natłoku mojego gadulstwa to pytanie zaginęło
Hehe, rzeczywiście straszny uparciuch

---------- Dopisano o 17:03 ---------- Poprzedni post napisano o 17:01 ----------
Chyba poszłyście jeść obiady... Albo kolacje? Bo coś się sobotnio cicho zrobiło
