|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Parę lat temu, na wakacjach, w jakimś tam ośrodku wczasowym, taki chłopak zaprosił mnie na randkę, która wyglądała tak: najpierw kupił nam lody a potem wybraliśmy się na spacer taką alejką. Gadał strasznie chaotycznie, co chwila zmieniał temat. Ale dało się z tego co nieco wychwycić. A mianowicie opowiadał o tym jak kiedyś bardzo chciało mu się siusiu, ale w jego domu była duża kolejka do toalety (bo jakichś gości miał), więc poszedł skorzystać z toalety u sąsiada. Oprócz tego opowiadał jeszcze o problemach gastralnych swojego kolegi (żenada).
Innym razem gdy przyszedł odwiedzić mnie w moim pokoju (dodam że nieproszonym był gościem) miałam świeżo umyte włosy, a on dotknął ich i powiedział mniej więcej coś takiego: "wow, ile żelu", o lol czy on nigdy umytych włosów nie widział
No i do końca mojego pobytu tam musiałam przed nim uciekać bo jakiś natarczywy bardzo był. Raz nawet byłam zmuszona zamknąć go na balkonie, ale już chyba odbiegam od tematu randek:P
__________________
„Idź własną drogą, bo w tym cały sens istnienia,
Żeby umieć żyć
Bez znieczulenia, bez niepotrzebnych niespełnienia
myśli złych”
|