Dot.: kobieta w ciąży a zachowanie innych ludzi.
Widzisz Zetuniu, ja też mam podobne obserwacje. Ostatnio szrpała się ze mną (dosłownie!!) pewna pani emerytka. Zdarzenie miało miejsce w poczekalnie do gabinetu zabiegowego. U mnie w przychodni w środy pierwszeństwo mają kobiety w ciąży, więc jak mam jakieś badania do wykonania to chodzę w środę. Zawsze zdarza sie tłum ludzi "niepoinformowanych" (bo tak trudno wychodząc od lekarza prowadzącego ze skierowaniem zerknąć kiedy i kto ma taryfę ulgową) i są ogromne problemy. Ostatnio właśnie przyszłam sobie i już się nauczyłam, ze się nie pytam kto jest ostatni, tylko czy w kolejce są kobiety w ciąży i ustawiam się za ostatnią z owych. W tym dniu akurat nie było żadnej cieżarnej, więc powiedziałam, ze teraz wchodzę ja (nawet nie było miejsc siedzacych, a czułam się tego dnia fatalnie), no i oczywiście powiedziałam to grzecznie i spokojnie, bez żadnych tam uniesień. Na to jedna pani, której kolejka właśnie byłaby, prosi mnie, żebym ją przepuściła, bo ona jest emerytką, bo starsza, bo siły nie ma, bo na czczo... itd. Z doświadczenia wiem, że jak się zgodzę, to nie ma przebacz, zaraz bedę musiała inne osoby przepuścić. Więc mówię tej pani, ze ja się dziś źle czuję, że nie bez powodu w taki dzień przychodzę itd. W tym czasie otwierają się drzwi do gabinetu a moja rozmówczynie takiego rozpędu nabrała, ze przed drzwiami znalazła się szybciej niż ja. Taka oczywiście biedna, schorowana, na czczo staruszka. Pomyślałam sobie, o nie moja droga, jak ty masz taki power, to dasz radę jeszcze te parę minut na d... posiedzieć!! I przechodę przed nią a ta mnie za ramiona i szarpie i popycha...
No słów szkoda.... i ręce opadają!!
|