Wizaz.pl - Podgląd pojedynczej wiadomości - Problemy z obowiązkami domowymi
Podgląd pojedynczej wiadomości
Stary 2017-01-13, 15:32   #2
7d825fa9fec57cf5623273fe7eca2ef8f2442710_5d59d871e15d0
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2006-07
Wiadomości: 6 036
Dot.: Problemy z obowiązkami domowymi

Cytat:
Napisane przez Martaxdeee Pokaż wiadomość
Hej, piszę bo mam problem z moim facetem.
Zacznę od tego, że jesteśmy razem 2 lata. Zamieszkaliśmy ze sobą szybko, bo po pół roku związku. Bardzo go kocham, jednak pewna rzecz bardzo mnie męczy i nie daje mi spokoju. Mianowicie to, że chłopak nie pomaga w domu. Wynajmujemy razem mieszkanie, oboje studiujemy dziennie i pracujemy mamy po 22 lata. Z tą różnicą, że mi pomagają finansowo rodzice więc nie muszę, aż tyle pracować. On dostaje jedynie na opłaty mieszkaniowe, a na resztę musi sam zarobić. Dodam jeszcze, że jego rodzinny dom mieści się w tym samym mieście, gdzie mieszkamy, a ja pochodzę z innego województwa więc on wyprowadził się od rodziców, aby zamieszkać ze mną mimo iż nie musiał. Ja pochodzę z domu, gdzie panuje porządek. Mama razem z ojcem dbali o dom i jest do dla mnie naturalne, że facet musi w domu pomagać, a przynajmniej sprzątać po sobie. Mój M tego nie robi.

Na początku jak zamieszkaliśmy ze sobą ustaliliśmy podział obowiązków : śmieci wynosimy na zmianę, zmywamy na zmianę, mieszkanie sprzątamy razem w weekendy kiedy oboje jesteśmy w domu, ja wstawiam pranie, ogarniam mieszkanie na bieżąco, prasuje on moje i jego rzeczy a ja je składam i układam do półek. Jednak nie sprawdziło się to ponieważ, gdy była jego kolej zmywania zmywał dopiero, gdy ze zlewu wylewały się naczynia. Nie sprzątał po sobie, codziennie zostawiał brudne ubrania gdzie popadnie, talerz po śniadaniu, rzeczy spożywcze po robieniu posiłku itd. nie będę wymieniać dalej bo musiałabym wymienić chyba wszystko... O sprzątanie w weekend musiałam się prosić jak zresztą o wszystko, a i tak w konsekwencji sprzątał np. tylko kuchnie bo i to na odpiernicz i twierdził, że on lepiej nie umie i jak mi nie pasuje mogę poprawić po swojemu. Nie mogłam tak dalej funkcjonować więc przyzwyczajona do porządku sprzątałam po nim i robiłam niektóre rzeczy za niego , jednak na dłuższa mete objawiało się to u mnie jedynie frustracją i złością.

Postanowiłam trochę przeorganizować nasz plan i teraz do mnie należy sprzątanie i dbanie o dom, a do niego zmywanie (zawsze) i prasowanie naszych rzeczy, które oczywiście ja składam . Uważam, że w świetle tego ile robię ja i ile czasu na to poświęcam jest to za mało tym bardziej, że on wcale po sobie nie sprząta i w dodatku nie szanuje mojej pracy. Zostawia talerze i twierdzi, ze to przecież do mnie należy sprzątanie, że ja mam to zrobić. Zdane rozmowy nie pomagają, gdy proszę go żeby wreszcie po tygodniu pozmywał odpowiada " nie" , gdy pytam dlaczego odpowiada "bo nie". Nie wiem jak do niego trafić, sama też pracuje i naprawdę już nie daje rady. Mamy jeszcze kota (wspólnego), po którym ja muszę sprzątać.. Gdy proszę go o cokolwiek on zawsze opowiada nie. Gdy wraca do domu twierdzi, że jest zmęczony i kładzie sie na łóżko, gra w gry na telefonie albo ogląda tv... Gdy ja wracam do domu pierwsze co robię to sprzątam bo nie mogę normalnie funkcjonować w takim bałaganie jak on zostawia. Dodatkowo ma do mnie pretensje, że nie jem tydzień na jednym talerzu i nie pije w jednej szklance, bo on później musi to zmywać...

Czuje się strasznie, zastanawiam się już na odejściem od niego bo nie daje już rady, mieszkałam z różnymi ludźmi i nigdy nie miałam takiej sytuacji. Z kolei jeśli ja za niego nie posprzątam to jemu to nie przeszkadza, będzie leżało nawet miesiąc. M uważa, że to co robię w domu robię tylko dla siebie, a nie dla nas bo jemu bałagan nie przeszkadza. Ciągle robi mi po złości, a jak zwrócę mu uwagę nie odzywa się do mnie nawet tygodniami.. Z kolei jakbyśmy nie mieli podziału obowiązków on nie robiłby nic.

Pomóżcie, jak mam z taką osobą rozmawiać? on nie potrafi mnie zrozumieć, już próbowałam wszystkiego i na marne, nic do niego nie dociera, a ja bardzo się męczę. Gdy mówie o tym że nie dam rady, że muszę się wyprowadzić on mówi że ok, jest zarozumiały i pewny siebie...
Moim zdaniem podzial obowiazkow to twoj najmniejszy problem. On cie nie szanuje, ma gdzies, nie docenia twojej pracy. Gdyby mi ktos balaganil i powiedzial ze bedzie to robil bo ja jestem od sprzatania to bym go wywalila na zbity pysk.
Zalosny czlowiek.

Wysłane z mojego LG-H955 przy użyciu Tapatalka
7d825fa9fec57cf5623273fe7eca2ef8f2442710_5d59d871e15d0 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując