2008-03-27, 09:12
|
#1799
|
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: śląskie TG
Wiadomości: 765
|
Dot.: Jesienne Mamy 2007 cz. II
Cytat:
Napisane przez motylek78
Joli dopiero dzisiaj zalapalam ,ze wygralas w totka. Gratulacje. Musze zaczac grac bo jeszcze nigdy w zyciu nic nie wygralam.
Aneta jak ja ciebie rozumiem. Dzis mialam podobna sytuacje w aptece. Chcialam kupic Maxowi fluor na zabki i prosze o produkt tlumaczac ,ze dla synka co ma 6 miesiecy...a kobieta przynosi mi fluor w tabletkach do ssania  Pytam sie czy nie ma w kropelkach a ona ,ze jest ale mi mowi ,ze ten tez jest dobry ,wiec ja jej znow, ze dla dziecka co ma 6 miesiecy a ona ,ze jedno i drugie to jest to samo  Juz mialam wychodzic ale w koncu z laska przyniosla mi z zaplecza w kroplekach. Nie wiem moze ona miala genialne dzieci i jej potrafily ssac tabletki w wieku 6 miesiecy 
|
Dzięki. Sporadycznie puszczę kupon na chybił trafił. Pierwszy raz wygrałam tak "dużą sumę"
Cytat:
Napisane przez dorka19801
witam!
naszykowałam tż wszystko i sama czekam na wiadomości. mam nadzieje że jej sie tam spodoba.
i tez miałam kiedys okropna sytuację w ciąży . miałam kiedys ochote na ciasto i pani w cukierni sprzedała mi z pleśnią.i byłam wściekła bo ja miałam juz spory brzuch i weszłamm tam z dwójka dzieci mojej siostry. ale chyba nie tylko mnie tak zrobiła bo po kilku dniach po cukierni już nie było sladu bo zamknęli.
miłego dnia bo ja spadam do pracuni.
|
Miłej pracuni. Mnie jako ciezarnej podobna sytuacja sie nie zdarzyła. Przykrości spotykały mnie w autobusach. Dojeżdżałam 1,5 h z przesiadkami. Wiecznie ktoś żądał ustąpienia miejsca, nie chciał ustąpić, jak jeszcze nie miałam ogromnego brzucha itp.... Dlatego pod koniec maja postanowiłam pójść na L4 do końca ciąży. W pracy spotkało sie to z dużym niezadowoleniem.Nie potrafiły zrozumieć, że skoro dobrze się czuję to dlaczego idę na zwolnienie. Moja ciaża była "spokojna" jednak to jest ogromne obciażenie dla organizmu, szczególnie dojazdy. Wiecie o co mi chodzi?!
Moje "koleżanki z pracy" są młodsze, rozrywkowe i przeczulone na swoim punkcie. Zabrakło frajerki do sprzątania i otwierania na czas. Żadna nie przyjechała na ślub, ani do Agatki. Trochę to przykre, ale postanowiłam, że tam napewno nie wrócę do pracy....
Ale ja mam cudownego dzidziusia, fajnego męża i satysfakcję oraz bardzo fajne koleżanki z wizażu . Słyszałyscie pewnie o nich?
Miłego dnia. Buziaki
|
|
|