Wizaz.pl - Podgląd pojedynczej wiadomości - Jesienne Mamy 2007 cz. II
Podgląd pojedynczej wiadomości
Stary 2008-03-27, 09:12   #1799
joli31
Rozeznanie
 
Avatar joli31
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: śląskie TG
Wiadomości: 765
Dot.: Jesienne Mamy 2007 cz. II

Cytat:
Napisane przez motylek78 Pokaż wiadomość
Joli dopiero dzisiaj zalapalam ,ze wygralas w totka. Gratulacje. Musze zaczac grac bo jeszcze nigdy w zyciu nic nie wygralam.
Aneta jak ja ciebie rozumiem. Dzis mialam podobna sytuacje w aptece. Chcialam kupic Maxowi fluor na zabki i prosze o produkt tlumaczac ,ze dla synka co ma 6 miesiecy...a kobieta przynosi mi fluor w tabletkach do ssaniaPytam sie czy nie ma w kropelkach a ona ,ze jest ale mi mowi ,ze ten tez jest dobry ,wiec ja jej znow, ze dla dziecka co ma 6 miesiecy a ona ,ze jedno i drugie to jest to samoJuz mialam wychodzic ale w koncu z laska przyniosla mi z zaplecza w kroplekach. Nie wiem moze ona miala genialne dzieci i jej potrafily ssac tabletki w wieku 6 miesiecy
Dzięki. Sporadycznie puszczę kupon na chybił trafił. Pierwszy raz wygrałam tak "dużą sumę"

Cytat:
Napisane przez dorka19801 Pokaż wiadomość
witam!

naszykowałam tż wszystko i sama czekam na wiadomości. mam nadzieje że jej sie tam spodoba.

i tez miałam kiedys okropna sytuację w ciąży . miałam kiedys ochote na ciasto i pani w cukierni sprzedała mi z pleśnią.i byłam wściekła bo ja miałam juz spory brzuch i weszłamm tam z dwójka dzieci mojej siostry. ale chyba nie tylko mnie tak zrobiła bo po kilku dniach po cukierni już nie było sladu bo zamknęli.

miłego dnia bo ja spadam do pracuni.
Miłej pracuni. Mnie jako ciezarnej podobna sytuacja sie nie zdarzyła. Przykrości spotykały mnie w autobusach. Dojeżdżałam 1,5 h z przesiadkami. Wiecznie ktoś żądał ustąpienia miejsca, nie chciał ustąpić, jak jeszcze nie miałam ogromnego brzucha itp.... Dlatego pod koniec maja postanowiłam pójść na L4 do końca ciąży. W pracy spotkało sie to z dużym niezadowoleniem.Nie potrafiły zrozumieć, że skoro dobrze się czuję to dlaczego idę na zwolnienie. Moja ciaża była "spokojna" jednak to jest ogromne obciażenie dla organizmu, szczególnie dojazdy. Wiecie o co mi chodzi?!
Moje "koleżanki z pracy" są młodsze, rozrywkowe i przeczulone na swoim punkcie. Zabrakło frajerki do sprzątania i otwierania na czas. Żadna nie przyjechała na ślub, ani do Agatki. Trochę to przykre, ale postanowiłam, że tam napewno nie wrócę do pracy....
Ale ja mam cudownego dzidziusia, fajnego męża i satysfakcję oraz bardzo fajne koleżanki z wizażu. Słyszałyscie pewnie o nich?
Miłego dnia. Buziaki
joli31 jest offline Zgłoś do moderatora